Białowieża – miejsce mocy
październik 2023
Białowieża i okoliczne tereny dostarczają tak wielu wrażeń, że nie wiemy jak Wam o tym wszystkim opowiedzieć. Z jednej strony chętnie napiszemy o ciekawych postaciach związanych z tym miejscem, a z drugiej warto też wspomnieć o wspaniałej okolicznej puszczy i jej królu, który został uwieczniony na pomniku, a później uprowadzony.
Jako, że wiele razy nasze ścieżki przecinają się z rodziną Kossaków i tym razem nasz wyjazd musiał skrzyżować się z losem tego rodu. Otóż pod Białowieżą w Dziedzince przez długie lata mieszkała Simona Kossak, córka malarza Jerzego Kossaka.
To była postać (zmarła w 2007 roku) wyjątkowa i niecodzienna. Urodzona w Krakowie zamieszkała w białowieskiej dziczy realizując swoją pasję. Wrażliwa na los zwierząt zamieszkała w chacie pod Białowieżą i leczyła tu chore i ranne ssaki oraz ptaki. Nawet na jej grobie jest zdjęcie, na którym przytula się do rysia.
Pochodząca z artystycznej rodziny, wnuczka Wojciecha Kossaka i prawnuczka Juliusza Kossaka – malarzy rozmiłowanych w koniach, siostra malarki i poetki Glorii Kossak i bratanica poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, pisarki Magdaleny Samozwaniec czy wnuczka stryjecznej babci Zofii Kossak-Szczuckiej wyłamała się z rodzinnej tradycji. Mniej utalentowana, słabowita ( urodziła się z rozszczepieniem podniebienia oraz krzywicą) i traktowana w rodzinie jako „szara myszka” miała jednak charakter i wolę walki. Im bardziej rodzina ją ignorowała, tym bardziej była zdeterminowana, żeby udowodnić sobie i innym, że jest coś warta.
Studiowała biologię na UJ w Krakowie, a po skończeniu uczelni odrzucona przez rodzinę i zrażona do ludzi stała się rzecznikiem praw zwierząt. Chciała wyjechać w Tatry lub Bieszczady, ale ostatecznie tylko z Białowieży otrzymała propozycję pracy. To miał być tylko przystanek w jej życiu, a została tu na zawsze. Tutejsi mieszkańcy mówią o niej z dumą "nasza Simonka".
To jej zawdzięczamy szlak turystyczny do „Miejsca mocy” widoczny na naszych zdjęciach.
"Czarownica" – bo gadała ze zwierzętami oraz miała kruka terrorystę, który kradł złoto i atakował rowerzystów, ponad trzydzieści lat żyła w drewnianej leśniczówce pośrodku Puszczy Białowieskiej, bez wody i prądu.
Codziennie dojeżdżała do pracy w Białowieży (motorowerem, później małym fiatem).
Była też wykładowcą ekologii i ekofilozofii na Politechnice Białostockiej. Zamieszkała w Dziedzince i zaczęła prowadzić badania nad zwierzętami kopytnymi. Ku swojemu niezadowoleniu nie była jednak w leśniczówce sama. Mieszkał tam już młody fotograf Lech Wilczek. Początkowa niechęć zamieniła się wkrótce w wielką przyjaźń. Simona i Lech zostali parą. Połączyła ich wspólna wielka miłość do przyrody. Ten związek trwał 36 lat – do śmierci Simony.
Wspólnie wychowywali zwierzęta – od pszczół po łosie i lochę. Zawsze były tam psy i koty. Były pawie oraz różne okazy dzikiego ptactwa. Była lisica, dzik. Wychowana przez Simonę łania wróciła wprawdzie do puszczy, ale na ogrodzony teren wokół domu przychodziła przez długie lata, żeby wydać na świat młode. Była oślica, która kiedyś wybrała się za granicę polsko-białoruską. Przywędrowała kiedyś białoruska krowa i wyżarła wszystkie kalafiory z ogródka Simony. Na zdjęciach autorstwa Lecha Wilczka jego partnerka pojawiała się w towarzystwie sokoła, puchacza, kruka Koraska, ogromnej, oswojonej lochy Żabki, pary łosi (Coli i Pepsi) oraz rysicy Agatki.
Od kwietnia 2001 roku codziennie na antenie Radia Białystok opowiadała ciekawie o rozmaitych stworzeniach, starając się uczulić ludzi na los zwierząt.
Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Porytem k. Stawisk – miejscowości, w której wzięli ślub jej dziadek, Wojciech Kossak i babka, Maria z Kisielnickich, ale o tym miejscu napiszemy już w innym miejscu.
Z Białowieżą związany jest również znany pisarz Igor Newerly, który pisał w swojej książce „Zostało z uczty bogów”: „Tu ja się urodziłem, synu, powiedziałem Jarkowi. Tu stał nasz dom. Spłonął w czasach pierwszej wojny.” Powieść ukazała się drukiem dopiero w 1986 roku poza oficjalnym obiegiem, kiedy autor miał 83 lata. Jest podsumowaniem długiego, burzliwego życia pisarza i próbą wytłumaczenia się z młodzieńczej fascynacji komunizmem.
A dom rodzinny w 1903 roku stał w Zwierzyńcu k. Białowieży. Igor był synem Mikołaja Abramowa, rosyjskiego oficera i wnukiem Josefa Neverli, przybysza z Czech, wielkiego łowczego cara Mikołaja II. Rodzice pisarza poznali się przypadkiem. Młody porucznik Abramow trafił ze swym batalionem do Białowieży dla zapewnienia bezpieczeństwa carskiej rodzinie podczas polowania. Będąc w miejscowym kasynie dowiedział się, że jego dowódca wybiera się na nocleg do carskiego łowczego. Zrobił zakład, że pojedzie wraz z nim. W Zwierzyńcu wpadła mu w oko córka Newerlego, Teresa. Młodzi przypadli sobie do gustu i wkrótce pobrali się. Teresa ochrzczona w obrządku katolickim, przed ślubem przeszła na prawosławie i przybrała imię Wiera.
Skromny grób Abramowa, dziś już nieco zaniedbany, odnaleźć można na cmentarzu w Białowieży i na naszym zdjęciu. Inne ślady po pisarzu to Gminna Biblioteka Publiczna, która od 2008 r. nosi jego imię oraz ogromny dąb, który niestey runął w 2010 roku w pobliżu Zwierzyńca nazwany „Dębem Igora Newerlego”.
Po rodzinnym domu pisarza nie został ślad, ale miejsce jest charakterystyczne, stoi tam bowiem pomnik żubra. Monument został odsłonięty w 2014 roku w 85 rocznicę restytucji żubra w Puszczy Białowieskiej. Jest to wierna kopia obelisku żubra, który ustawiony był w tym samym miejscu w 1862 roku, jako pamiątka po pierwszym polowaniu cara Aleksandra II.
To właśnie tego żubra wspomina Newerly, jako niemego świadka jego dziecięcych zabaw
Monument został wywieziony przez Rosjan w 1915 roku. Wrócił do Polski w 1924 roku. Stanął początkowo na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Warszawie, by potem w 1928 r., decyzją Ignacego Mościckiego, trafić do Rezydencji Prezydentów RP w Spale. Drugą wojnę światową posąg żubra przetrwał nienaruszony. Według miejscowej legendy pod koniec wojny Niemcy podjęli decyzję o przewiezieniu rzeźby do Berlina. Z przyczyn logistycznych zrezygnowali z tego przedsięwzięcia. Jeden z oficerów odciął jednak łeb zwierzęcia i w styczniu 1945 roku próbował wywieźć do Niemiec. Niemiecki oficer został zastrzelony, a głowa żubra powróciła na miejsce. Od 1981 roku władze Białowieży bezskutecznie ubiegały się o zwrot rzeźby. W Spale powstało wówczas Towarzystwo Obrony Spalskiego Żubra. Ostatecznie, w 2014 roku, w Zwierzyńcu odsłonięto wierną replikę posągu.
Po śmieci Abramowa, matka Igora wyszła za mąż za jego pułkowego kolegę i rodzina przeniosła się do Jabłonnej, gdzie mieścił się garnizon carski. W 1914 roku w niegroźnym wypadku Igor ćwicząc w koszarach upadł i zranił się w prawe kolano. Kiedy pokazał matce zaniedbaną ranę, na leczenie było już za późno. Jedynym wyjściem była amputacja nogi powyżej kolana. Początkowo chodził o kulach, a po paru latach udało się zdobyć protezę. Do końca życia starał się prowadzić aktywny, wręcz sportowy tryb życia: tańczył, jeździł konno, pływał kajakiem. Kalectwo pozostało jednak jego kompleksem. W swojej autobiograficznej książce zaledwie o tym fakcie wspomina.
W 1915 roku Igor wraz z matką został ewakuowany w głąb Rosji. Mieszkali w Penzie, następnie w Saratowie i w Kijowie. To tu, jako gimnazjalista był świadkiem i uczestnikiem Rewolucji Październikowej. Pracował w Komsomole, a po ukończeniu gimnazjum w Symbirsku oraz rozpoczęciu studiów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Kijowskiego w wieku 18 lat ożenił się z Barbarą Jarecką.
Początkowo oddany ideom bolszewizmu szybko rozczarował się sytuacją społeczną i polityczną w Rosji. Założył w Kijowie kółko socjaldemokratyczne i rozpoczął wydawanie niezależnego pisma. W 1923 r. został aresztowany i zesłany do Odessy, a rok później za ulotki rozrzucane po mieście, ponownie został aresztowany za „działalność kontrrewolucyjną” i skazany na zsyłkę na Sołowki.
Udało mu się uciec z transportu i po wyczerpującej wędrówce, mimo kalectwa, przekroczył nielegalnie Zbrucz i znalazł się w Polsce. Złapany przez polską służbę graniczną, podejrzany o szpiegostwo (słabo mówił po polsku), trafił do więzienia w Ostrogu nad Horyniem. Z pomocą przyszedł wuj Seweryniak, który zaręczył, że Goga, jak nazywano Igora w rodzinie, jest polskim uciekinierem przed sowieckimi prześladowaniami.
I tak 22 letni Igor znalazł się w obcym kraju w Warszawie, z dala od rodziny, zdany wyłącznie na własne siły. Języka nauczył się w ciągu 2 lat. Przez pewien czas był bezdomny. Wspominał, że nocował „w rurach mostu, na ławkach, po skwerkach i w chaszczach bzu na brzegu Wisły”. Chwytał się różnych zajęć. Bardzo przydała się wtedy umiejętność stenografowania, wyniesiona jeszcze z Kijowa. Newerly założył jednoosobowe biuro stenograficzne „ Esperto”, stenografował obrady sejmu i przemówienia Józefa Piłsudskiego w parlamencie. W 1925 roku nawiązał kontakt z Januszem Korczakiem, wkrótce został jego uczniem i współpracownikiem. Można powiedzieć, że Newerly uczył się od Korczaka pisarstwa. „ Stary Doktor” dyktował swoje powieści, Igor je stenografował a następnie przepisywał na maszynie.
Pracował też z Korczakiem w Domu Sierot na ul. Krochmalnej oraz w Naszym Domu, prowadzonym przez Marynę Falską na Bielanach. Był nauczycielem robót ręcznych. Początkowo Newerly posługiwał się spolszczoną wersją swojego imienia- Jerzy, oraz nazwiskiem ojca, dopiero po wojnie wrócił do imienia Igor oraz nazwiska panieńskiego matki.
Igor Newerly, po ucieczce do Polski, już nigdy nie zobaczył matki. Umarła w 1930 roku. Newerly po wielu latach pojechał na Jej grób do Kijowa. Ojczym pisarza został rozstrzelany w Penzie w 1938 roku jako „ kontrrewolucjonista”. Po latach siostra pisarza, Tania, przyjechała do Polski, by spotkać się ze swoim starszym bratem.
W 1930 roku Newerly poślubił Barbarę Szejnbaum, dorosłą wychowanicę Domu Sierot, 3 lata później urodził się ich jedyny syn, Jarosław. Po wybuchu wojny redaktor Newerly musiał szukać nowego zajęcia, które pozwalało przetrwać rodzinie. Został szklarzem. Mimo kalectwa chodził po piętrach i wstawiał szyby wybite podczas bombardowania. Mimo nakazu Niemców, nie pozwolił żonie na przeprowadzkę z siedmioletnim synem do getta. Do końca wojny mieszkali bezpiecznie w kamienicy przy u. Krasińskiego 16. O atmosferze domu, sąsiadach i czasach wojennych pisał Jarosław Newerly, syn Igora w swojej książce „ Lwy mojego podwórka”. Dzięki niej wiemy, że pisarz wyniósł z getta pamiętnik Janusza Korczaka. Maryna Falska zamurowała go w specjalnej skrytce w „ Naszym Domu”. „ Po wojnie, już po jej śmierci udało się Igorowi ten pamiętnik wydobyć.
Za swoją działalność okupacyjną Igor Newerly w 1982 roku został uhonorowany tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. W styczniu 1943 roku Newerly został aresztowany i po śledztwie na Pawiaku przeniesiony do obozu koncentracyjnego. Przebywał początkowo w Majdanku, następnie w Oświęcimiu, skąd w 1944 roku po „marszu śmierci” trafił do w Oranienburga i wreszcie do Bergen-Belsen. Kiedy po wyzwoleniu obozu wyszedł na wolność, był wyniszczony, ważył zaledwie 38 kg.
Po wojnie powrócił do pracy redakcyjnej i społecznej. Pracował w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci i redagował pismo dla młodzieży „Świat Przygód”. Pierwszą swoją powieść napisał jeszcze przed wojną, ale niestety nie zachowała się. W trakcie pobytu w Majdanku Newerly poznał Rosjanina, który będąc z wykształcenia weterynarzem, pracował w obozowym szpitalu. Opiekując się chorymi, wielu uratował życie. Prawdopodobnie sam Newerly dużo mu zawdzięczał. Włodzimierz Diegtariew, bo tak nazywał się „ Ruski Doktor” zaprzyjaźnił się z przyszłym pisarzem. Newerly zainspirowany opowieściami Rosjanina, jego awanturniczym dzieciństwem pośród „ bezprizornych” Odessy, stworzył o nim początkowo słuchowisko radiowe. Wkrótce potem zachęcony powodzeniem audycji postanowił wydać książkę. I tak powstał „ Chłopiec z Salskich Stepów”, powieść, która przez długie lata wchodziła w skład kanonu lektur szkolnych”.
Kiedy w 1948 roku, książka ta ukazała się, Newerly nie wiedział nawet czy Diegtariew przeżył wojnę. Po latach udało się doprowadzić do spotkania przyjaciół. Okazało się, że Rosjanin przeżył obóz i po powrocie do ojczyzny, został, jak to powszechnie czyniono z byłymi więźniami, oskarżony o szpiegostwo. Powieść Newerlego pozwoliła mu, przynajmniej częściowo, oczyścić się z zarzutów. Po latach Diegtariew sam zdecydował się wydać swoje wspomnienia pt. „Zwyciężając śmierć”.
Najsłynniejszą powieścią Newerlego jest „Pamiątka z Celulozy”, uznawana powszechnie za modelowy przykład literatury socjalizmu. Mało znany jest natomiast fakt, że Newerly, mimo nalegań władz, nie zgodził się na wprowadzenie do kolejnych wydań powieści imienia Józefa Stalina. Zrezygnował również, z napisania dalszego ciągu książki, w której bohater miał walczyć po stronie sił rewolucji w Hiszpanii. Poglądy Newerlego ewoluowały. W 1965 roku podjął wraz z siedemdziesięcioma innymi pisarzami walkę o wolność słowa i prawa autorskie literatów poprzez wystąpienie do władz w tzw. „Memoriale Newerlego”. Był świadkiem obrony w procesie Melchiora Wańkowicza. W 1966 roku, w geście solidarności z Leszkiem Kołakowskim, złożył legitymację partyjną i wycofał się z życia politycznego. Sympatyzował z opozycją. Po usunięciu Jacka Kuronia z uniwersytetu, zatrudnił go, jako swego sekretarza.
To tam odwiedzali pisarza: noblista John Steinbeck, Melchior Wańkowicz, Krystyna Sienkiewicz, Agnieszka Osiecka i wielu, wielu innych.
Jego życie to gotowy scenariusz na film. Po latach wydarzenia opisane przez pisarza jako autentyczne często mieszają się z legendami, również tymi, które zostały stworzone przez niego samego.
A teraz wracając do Białowieży. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od białej wieży zamku myśliwskiego wielkich książąt litewskich. W XV wieku Puszcza Białowieska została przez Władysława Jagiełłę uznana za prywatną i chronioną jako własność króla. Świadczą o tym zapisy w kronikach Jana Długosza z 1409 roku, Wiadomo, że w 1409 roku król Władysław Jagiełło przez 8 dni polował w Puszczy Białowieskiej wówczas zgromadził zapasy dziczyzny dla armii, która pokonała Zakon Krzyżacki na polach Grunwaldu.
Do XVIII wieku Białowieża była jedyną stałą osadą wewnątrz Puszczy. W XVI wieku wewnątrz lasu założono wsie: Budy, Teremiski i Pogorzelce tzw. „Białowieskie trójmiasto”.
W 1894 roku zakończono budowę pałacu carskiego w Białowieży, niestety budowla ta nie przetrwała do naszych czasów. W tym samym roku doprowadzono tu kolej żelazną z Bielska Podlaskiego, a kilka lat później wybudowano dworzec kolejowy.
W pobliżu Białowieży jest skansen. Jakież było nasze zdziwienie, gdy zwiedzając go zauważyliśmy, że w drewnianej stodole trwa kongres matematyczny z wykładami w języku angielskim, a na białym płótnie wyświetlana jest prezentacja.
Około 30 lat temu prof. Anatol Odzijewicz z grupą białostockich studentów zakupili ziemię w dawnej wsi Kropiwnik, zniszczonej przez hitlerowców podczas II wojny światowej. Postanowili, że przeznaczą ją pod budowę skansenu. Dziś prywatny Skansen Architektury Drewnianej Ludności Ruskiej Podlasia jest jedną z najchętniej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Białowieży.
Pierwszym obiektem, który pojawił się w skansenie, był wiatrak-koźlak, przewieziony ze wsi Kotły koło Bielska Podlaskiego. Został on zbudowany w 1925 roku i pierwotnie stanowił nieodłączny element krajobrazu wsi Kuraszewo. Do Białowieży trafił w roku 1978.
W latach 1983-84 pojawił się tu wzorowany na dawnych ogrodzeniach płot z tzw. balasów, czyli świerkowych gałęzi przeplatanych pionowo pomiędzy trzema żerdziami. Kolejną zdobyczą była kryta słomą chata ze wsi Biała, pochodząca z 1897 roku. Dalej podziwiać możemy oborę, stajnię oraz inne pomieszczenia inwentarskie. Stojące obok niewielka majsternia, stodoła i studnia z żurawiem dopełniają sielską kompozycję.
Malownicza prawosławna kapliczka pod wezwaniem św. Aleksandra Newskiego to jedyny obiekt sakralny na terenie skansenu. Podczas spaceru warto obejrzeć też pokryty gontem wiatrak-koźlak pochodzący z lat 30. XX wieku. Wcześniej stał w Orli, gdzie został zbudowany dla Jana Charujewa. Działał jeszcze w latach 50-tych XX wieku. Ciekawym miejscem jest też bania, którą Jan Szyszko ze wsi Koszele traktował jako budynek gospodarczy do przechowywania narzędzi. Kiedy w 1987 roku obiekt trafił do skansenu, nowi właściciele postanowili zaadoptować go na łaźnię parową.
Z pozostałych obiektów wyraźnie wyróżniają się dwie chaty. Pierwsza z nich zbudowana została w 1885 roku dla rodziny Szwarców we wsi Czyżyki, niedaleko Hajnówki. Druga z wiekowych chat pochodzi z 1890 roku, a należała do rodziny Jachimiuków ze wsi Klejniki. W 1989 roku udało się odkupić budynek od spadkobierców i od tego czasu jest on ozdobą białowieskiego skansenu. Ciekawostką jest fakt, iż poddasze chaty zostało przystosowane na sypialnie. Turyści chętnie korzystają z możliwości noclegu w tym niezwykłym otoczeniu.
W 2004 roku skansen zaczęto udostępniać turystom. Muzeum stało się doskonałym miejscem do spędzenia letniego popołudnia czy długiego weekendu. Organizowane są tu również wyjazdy plenerowe, spotkania i konferencje gromadzące pasjonatów bogatej historii i kultury tego wyjątkowego regionu. Podczas naszego kilkukrotnego pobytu w Białowieży zdarzało się, że częściej spotykaliśmy tu turystów z zachodniej Europy niż z Polski.
O „Miejscu Mocy” pisaliśmy już wyżej, ale wspomnimy jeszcze, że odkryte zostało przez przypadek w styczniu 1993 roku przez trójkę białowieżan, którzy poszukiwali w tym miejscu niedużego pomnika, upamiętniającego śmierć robotnika w 1944 roku. Poszukujący zwrócili uwagę na szczególnie pozytywne odczucia, jakich doświadczyli wchodząc na niewielką polankę.
Znani radiesteci zmierzyli promieniowanie elektromagnetyczne i stwierdzili że jest wyraźnie podwyższone w stosunku do otoczenia. Stwierdzono, ze jest to punkt silniej oddziaływujący niż Jasna Góra i Święta Góra Grabarka. Jest tu duże skupisko rozwidlających się u swej podstawy drzew różnych gatunków. Najwyraźniej w układach genów rosnących tutaj dębów, brzóz, sosen i świerków nastąpiły jakieś zakłócenia. Ciekawym też jest fakt, że rozwidlenia występują nie tylko u starych, około stuletnich drzew, ale także u młodych - kilkunastoletnich. Nietrudno dostrzec także duże kamienie, których jest tu sporo, przy czym ułożone są w jakiś przemyślany sposób. W centrum tego kamiennego układu, znajdującego się na kolistym, lekkim wywyższeniu o średnicy kilkunastu metrów, znajduje się pod kilkunastocentymetrową warstwą próchnicy warstwa drobniejszych kamieni, ułożonych luźno obok siebie. Być może jest to miejsce dawnych obrzędów pogańskich.
Puszcza Białowieska w pierwszej połowie XIX wieku była jedyną naturalną ostoją żubra nizinnego. Liczebność populacji białowieskiej przed wybuchem I wojny światowej wynosiła 727 sztuk. Trzy lata później było już zaledwie 121 sztuk. Po wojnie rekrutujący się z miejscowej ludności kłusownicy, dokończyli dzieło zniszczenia. Wiosną 1919 roku zginął ostatni żubr w Puszczy Białowieskiej.
Ocalały jedynie żubry w hodowlach zamkniętych - zwierzyńcach i ogrodach zoologicznych. Na koniec 1924 r. ich liczba wynosiła 54 szt., z czego tylko 3 osobniki (w tym: dwa byki i jedna krowa) w Polsce. Stanowiły one prywatną własność księcia von Pless w Pszczynie.
Aby odnowić populację żubra w Polsce w warunkach naturalnych w 1929 roku utworzono przy drodze łączącej Białowieżę z Hajnówką zwierzyniec. Sprowadzono tam w tym roku „mieszane” żubry z Niemiec i Danii. W 1936 roku przywieziono do Białowieży 3-letniego byka z Pszczyny. Konsekwentnie rozwijając w Białowieży hodowlę żubrów czystej krwi, usunięto z rezerwatu w 1936 roku wszystkie mieszańce, które wywieziono do Smardzewic, gdzie trzymano również amerykańskie bizony.
Wojna w 1939 r. zastała w Białowieży 16 szt. żubrów, z tego 3 linii białowieskiej i 13 linii białowiesko-kaukaskiej. W czasie działań wojennych zwierzęta ocalały i na koniec 1944 roku w białowieskim rezerwacie przebywało 17 żubrów.
W polskiej części Puszczy Białowieskiej pierwsze żubry zostały wypuszczone na swobodę w 1952 roku, a pierwsze cielę na wolności urodziło się pięć lat później.
Mieszkając w kameralnym pensjonacie w Teremiskach poznaliśmy właściciela, który opowiedział nam ciekawą historię związaną z siostrzenicą Simony Kossak. W pensjonacie zresztą, wisi jej grafika przedstawiająca …jak przystało na ród Kossaków ... głowę konia.
Inna pasją właściciela pensjonatu było podglądanie zwierząt. Na domowych monitorach wspólnie z nim obserwowaliśmy, jak z lasu na łąkę w pobliżu czatowni przychodzą dzikie zwierzęta. Te małe, te większe i te całkiem duże. Oczywiście musieliśmy skorzystać z okazji i przewidując odwiedziny żubra pewnego popołudnia podglądaliśmy go z kilkunastu metrów nie odgrodzeni żadną balustradą, czy płotem. Początkowo zabezpieczyliśmy się stając po drugiej stronie stawu, ale później odważyliśmy się nieco zbliżyć. Żubry na wolności spotkaliśmy też kilka dni później jadąc szutrówką przez puszczę. Zatrzymaliśmy samochód i przez ładnych kilka minut przyglądaliśmy się sobie z wzajemnym zaciekawieniem, a później każdy ruszył w swoją stronę.
Informacje praktyczne:
Aby odwiedzić wszystkie atrakcje Białowieży najlepiej mieszkać tu, aby nie tracić czasu na dojazdy. Polecamy komfortowy Hotel Białowieski. Poza noclegiem i śniadaniem obfitującym w regionalne potrawy na terenie obiektu możecie skorzystać z krytego basenu, strefy SPA, wypożyczalni rowerów, a wieczorem pobawić się przy ognisku na świeżym powietrzu. A z hotelu tylko pół godzinny spacer i jesteście w pobliżu Parku Pałacowego i Białowieskiego Parku Narodowego.
Rezerwat pokazowy żubrów jest czynny w okresie od 16 kwietnia do 15 października: codziennie, w godzinach 9:00 - 17:00, w okresie od 16 października do 15 kwietnia: od wtorku do niedzieli, w godzinach 9:00 - 16:00. Bilet normalny kosztuje 20 zł, ulgowy 12 zł.
W rezerwacie, w warunkach zbliżonych do naturalnych, eksponowane są żubry, koniki polskie typu tarpana, łosie, jelenie, sarny, dziki, żubronie (krzyżówka żubra z bydłem domowym), wilki i ryś.
Muzeum Przyrodniczo-Leśne w Białowieży można zwiedzać w okresie od 16 kwietnia do 15 października: codziennie w godz. 9:00 - 16:30 w pozostałym okresie: wtorek-niedziela w godz. 9.00-16.00. Ostatnie wejście godzinę przed zamknięciem. Zwiedzanie z audioprzewodnikiem - opłata 4 zł do biletu.
W okolicy jest wiele szlaków pieszych. Polecamy przejście kładką "Żebra żubra"
Lokalizację niektórych opisanych miejsc przedstawiamy
w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróżuj z dziećmi i bez dzieci


















