Stara Grzybowszczyzna i tajemniczy prorok z Puszczy Knyszyńskiej
marzec 2023
Jadąc kilka kilometrów leśnymi duktami dojeżdżamy do przedziwnego miejsca, w którym dumnie wznosi się biała murowana cerkiew. Otoczona drzewami, zagubiona wśród puszczy stoi zapomniana, a historia jej jest niesamowita.
Najbliższa miejscowość to Stara Grzybowszczyzna - mała wieś w województwie podlaskim, położona na wschodnim skraju Puszczy Knyszyńskiej. Przypadkowy przyjezdny nawet nie podejrzewa w jak niezwykłym miejscu się znalazł. Dziś miejsce to wydaje się zapomniane, aż trudno uwierzyć, że przed ponad 90 laty zostało rozsławione na cały kraj przez miejscowego samozwańczego proroka Eliasza Klimowicza.
Eliasz urodził się w 1864 r. w mieszanej rodzinie prawosławno-katolickiej. Podobno pewnego razu miał proroczy sen. Po jego wyjaśnienie udał się do ojca Joana z Kronsztadu, który odczytał ten sen, jako żądanie Boga, by Klimowicz w swojej miejscowości wybudował cerkiew. Duchowny wydał mu zaświadczenie, że na polecenie Boga buduje świątynię, aby ułatwić zbieranie pieniędzy oraz uzyskanie pozwolenia na budowę. I tak niepiśmienny chłop zaczął budować cerkiew w miejscu mającym się stać „Nowym Jeruzalem”.
Zbieranie środków trwało dwa lata i budowa rozpoczęła się w 1904 roku. Niestety nie zakończono jej przed wybuchem I wojny światowej. W trakcie wojny Eliasz wraz z rodziną udał się na bieżeństwo w głąb Rosji. Po powrocie w 1919 postanowił sprzedać własne gospodarstwo, aby mieć pieniądze na dokończenie budowy cerkwi. Żona i córka nie podzielały jego pasji i odeszły.
Zgodę władz Klimowicz otrzymał dopiero w 1926 roku, a w tym czasie wielu wiernych przyłączało się do budowy przeznaczając na ten cel swój majątek. Zaczęto gadać, że świątynia sama rośnie. Ostatecznie cerkiew Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Starej Grzybowszczyźnie została wyświęcona trzy lata później. Do Eliasza zaczęli tłumnie ściągać pielgrzymi nie tylko z Podlasia, ale również z Wileńszczyzny, Polesia oraz Wołynia. Ilja, bo tak nazywano Klimowicza, zaczął być postrzegany, jako wcielenie biblijnego proroka Eliasza. Mówiono, że ma widzenia i uzdrawia. Pielgrzymi przychodzili do niego po rozgrzeszenie, uzdrowienie i przywrócenie nadziei przynosząc dary: jedzenie, zwierzęta, haftowane obrusy i ręczniki oraz kosztowności. Pozyskane środki Eliasz przeznaczał na upiększanie i modernizację świątyni oraz wsparcie dla potrzebujących.
Rosnąca pozycja proroka nie spodobała się prawosławnym duchownym. Zarzucono mu głoszenie herezji. W 1934 r hierarchia duchowna, licząc na przejęcie dóbr Klimowicza, zaproponowała mu wstąpienie do zakonu w celu jurysdykcji świątyni. Eliasz, który zawsze chciał odprawiać nabożeństwa przybrał imię zakonne Joan, przywdział ubiór mnicha i notarialnie przepisał cerkiew na Prawosławny Konsystorz z Grodna. Niedługo jednak doszło do skandalu. Tłum wiernych ciesząc się z nowej roli Eliasza zaśpiewał uroczystą pieśń „Raduj się, raduj, Nowy Jeruzalimie”, a oburzony tym biskup przegnał pielgrzymów ze świątyni. Klimowicz zrzucił w proteście szaty zakonne, zamknął cerkiew i postanowił dochodzić w sądzie praw do swojej własności. W 1938 r. wygrał proces o cerkiew, ale rozgoryczony sprzedał ją katoliczce z Sokółki.
Konflikt z duchowieństwem rozsławił Eliasza. Wkrótce zwolennicy „proroka” zaczęli głosić objawienia w okolicznych miejscowościach, nazywając się apostołami. Klimowicz dystansował się od tego, ale jednocześnie siebie widział jako Jezusa, który przyszedł powtórnie na ziemię, by przeprowadzić wiernych do „Nowego Jeruzalem”.
Pod koniec lat 30 XX wieku w pobliżu Starej Grzybowszczyzny zbudował osadę zwaną Wierszalin. Tu miało powstać „Nowe Jeruzalem”, w którym schronienie mieli uzyskać sprawiedliwi. Osiedlali się tu zwolennicy „proroka” zrywając ze swoim dotychczasowym życiem, opuszczając rodziny, sprzedając majątki. Mieszkając w Wierszalinie układali psalmy gloryfikujące Eliasza, redagowali ulotki z jego proroctwami. Zapowiedzi „ proroka” nie spełniały się i grupa jego wyznawców stopniowo malała. W czasie II wojny światowej Ilja zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Jedna z teorii mówi, że uciekł na Bielszczyznę. Według innej mógł zostać zastrzelony przez białoruską milicję, która tworzyła się po wkroczeniu wojsk sowieckich na Białostocczyznę. Trzecia teoria mówi, że został zadenuncjowany NKWD przez swojego niedoszłego następcę i za działalność antysowiecką miał otrzymać wyrok 5 lat łagru w Mariańsku pod Irkuckiem. Po zwolnieniu z łagru w wieku 80 lat podobno zmarł w domu starców.
Tajemnicza postać Klimowicza do dziś inspiruje artystów. Eliasz jest bohaterem sztuki pt.” Prorok Ilia” autorstwa Tadeusza Słobodzianka, dyrektora Teatru Dramatycznego w Warszawie. Chociaż osada wyznawców Klimowicza już nie istnieje to nazwa Wierszalin przetrwała. Nosi ją teatr antropologiczny w Supraślu. Dziś w Starej Grzybowszczyźnie pozostała cerkiew i położony wśród drzew cmentarz jako pamiątką tamtych wydarzeń.
Informacje praktyczne:
Do cerkwi mozna dojechać szutrową drogą biegnącą kilka kilometrów przez las. Około 100 metrów obok niej w lesie jest cmentarz.
Mapkę tej trasy pokazujemy
w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróżuj z dziećmi i bez dzieci













