Jadów - historia „krwawego targu” i zaufanego żołnierza Komendanta
grudzień 2024
Krążąc po Mazowszu w poszukiwaniu rodzinnych śladów odwiedziliśmy Jadów. Na rynku znajduje się zaniedbany obelisk upamiętniający tzw. „Krwawy targ” – wydarzenia, które miały tu miejsce w 1932 roku. Jak do tego doszło? O tym poniżej.
Przenosimy się do roku 1932. Co tydzień w Jadowie na Mazowszu organizowane są targi, na które tłumnie zjeżdżają okoliczni chłopi. Często bywa tu po kilka tysięcy kupujących i sprzedających. Jest kryzys, a handel i opłaty kupców są podstawowym dochodem gminy. Zarządzający targowiskiem postanowili więc wykorzystać to i zwiększyli opłaty targowe. Podatek płacony na rogatkach miasteczka wzrósł z 50 groszy do jednej złotówki (za wjazd na targ furmanką dwukonną) oraz z dwóch złotych do 7 złotych za miejsce na placu dla targujących spoza powiatu. Miesięczna pensja wykwalifikowanego robotnika wynosiła wówczas ok. 90 złotych, a kilogram wołowiny kosztował około złotówki. Za tą samą cenę można było zjeść posiłek w karczmie.
Jak łatwo się domyślić drastyczny wzrost opłat na targu w Jadowie wywołał oburzenie chłopów. Ze względu na to, że Rada Gminy Jadów wydzierżawiła targowisko i prawo do pobierania rogatkowego miejscowych Żydom cała złość została wyładowana na nich.
Powszechnym procederem było przyjmowanie „fantów” zamiast opłaty w przypadku, gdy podążający na targ chłopi nie mieli, z czego zapłacić wjazdowego. Jeden z jadowskich radnych oskarżył kupca żydowskiego o próbę korupcji oraz innych radnych o przyjęcie „prezentów” o wartości 300 złotych, co wywołało wściekłość zwykłych mieszkańców gminy.
W dniu targowym 11 lipca 1932 roku setki chłopów zgromadziły się przed wjazdem do miasteczka. Wypędzili z rogatek Żydów pobierających opłaty i wjechali na targ. Sprawę próbował załagodzić starosta radzymiński Morawski przemawiając do chłopów, którzy utworzyli „Komitet do Walki z Opłatami Targowymi”.
W tym samym czasie do Jadowa zmierzały oddziały policyjne z całego powiatu. Po południu jeden z chłopów przemawiał do pozostałych osób, które zamierzały się rozejść namawiając ich do dalszych protestów. Przemawiającego postanowił zaaresztować posterunkowy Adamski. Widząc to chłopi rzucili się na policjanta z orczykami i kłonicami. Na ratunek przybiegło z komendy kilku mundurowych z podkomisarzem na czele. Walki chłopów z policjantami trwały w całym Jadowie. Podkomisarz padł na ziemię trafiony kłonicą. Podczas zamieszek oberwało się także tutejszym Żydom zbierającym opłaty. W przyszłości, ocaleni z Holocaustu będą opisywać to wydarzenie, jako pogrom w Jadowie.
W pewnym momencie na placu targowym zaczęto strzelać z broni palnej. Nie wiadomo kto strzelił pierwszy, ale po początkowych salwach skierowanych w niebo, późniejsze zebrały już śmiertelne żniwo na ziemi. Kilkanaście osób postrzelono, a jeden mężczyzna zginął na miejscu. Rannych z tłumu protestujących jak i z policji przewieziono do szpitala, gdzie zmarło kilku następnych chłopów.
Protest chłopów spacyfikowano, a winą za zamieszki oskarżono „agitatorów ze Stronnictwa Ludowego i Obozu Wielkiej Polski”. Wiele osób po zajściach aresztowano.
Po drugiej wojnie światowej komunistyczny rząd Polski w dwudziestolecie tych zdarzeń zorganizował uroczystości odsłonięcia obelisku upamiętniającego „krwawy targ” w centrum miejscowości. Oczywiście historię dawnych wydarzeń przedstawiono wówczas mocno jednostronnie.
Pomnik stoi do dziś w centralnej części Parku im. Generała Dreszera w Jadowie. Na tablicy pomnika znajduje się napis: "W Jadowie dn. 11 lipca 1932 r. chłopi wystąpili przeciw wyzyskowi i uciskowi rządów obszarników i kapitalistów. Od kul Policji padli: Tocicki Józef, Kurowska Józefa, Siwiński Jan, Kurowski Stanisław. Cześć pamięci poległym za Polskę Ludową." Obok pomnika jest ustawiona tablica, która prostuje informacje znajdujące się na pomniku i przedstawia prawdziwą historię ``Krwawego Targu``.
Jako, że pomnik stoi w parku im. Generała Dreszera to warto wspomnieć, dlaczego jest on patronem tego miejsca. Dreszerowie byli mieszczańską, rzemieślniczą rodziną przybyłą w pierwszej połowie XIX wieku z Niemiec do Królestwa Polskiego. Szybko się tu spolonizowali.
Dziad naszego bohatera był tkaczem. Posiadał własny warsztat w Zduńskiej Woli. Ojciec generała, Jan August był adwokatem, który do Jadowa zawitał w 1887 roku, gdy ożenił się z Emilią Ruschówną. Dwa lata później (2 października 1889 r.) przyszedł na świat Gustaw Konstanty. W Jadowie spędził kilka lat dzieciństwa.
W młodości Gustaw Dreszer związał się z endecką organizacją młodzieżową Zet (Związek Młodzieży Polskiej). Mimo aresztowania i uwięzienia przez władze carskie w 1907 roku zdał maturę, a w rok później podjął (już po uwolnieniu), idąc w ślady ojca, studia prawnicze na Uniwersytecie Lwowskim.
Później przeniósł się do Liege w Belgii, gdzie studiował na wydziale handlowym miejscowego uniwersytetu. Podczas studiów działał wśród emigracji polskiej, głównie górników. W 1910 roku całe wakacje przepracował jako górnik w kopalni. Po ukończeniu studiów z ochotą podjął obowiązkową dwuletnią służbę w armii rosyjskiej (1911), gdyż jak mówił „mnie tu uczą sztuki wojennej, żebym umiał się kiedyś bić z nimi”.
I bił się z carskim wojskiem, bo po wybuchu pierwszej wojny światowej na wieść o wystąpieniu strzelców Piłsudskiego przeciwko Rosji zdezerterował z pułku rosyjskiego i przedarł się 14 sierpnia 1914 roku przez linię frontu do Komendanta. Został przydzielony do ułanów Beliny-Prażmowskiego i brał udział we wszystkich walkach I Brygady Legionów. Szybko awansował na rotmistrza i dowódcę oddziału ułanów. Nawet gdy został ranny pod Nowym Korczynem, nie chciał opuścić szeregów. Bijąc się u boku Niemców na Wołyniu dwukrotnie został odznaczony Krzyżem Żelaznym, najwyższym odznaczeniem wojskowym Rzeszy.
W czasie kryzysu przysięgowego Legionów w 1917 roku, gdy Piłsudski odmówił z częścią legionistów złożenia przysięgi na wierność Niemcom, Dreszer gorąco poparł Komendanta. Został internowany, a następnie zesłany do obozu w głąb Rzeszy. Tutaj spotkał się ze swym ojcem, także uwięzionym przez Niemców. Kiedy w obozie jakiś Niemiec ubliżył mu, Dreszer spoliczkował go, za co został zesłany do ciężkiego obozu.
Pod koniec pierwszej wojny światowej w październiku 1918 roku został zwolniony z obozu i udał się do Chełma, gdzie brał udział w rozbrajaniu Niemców. Awansowany przez gen. Śmigłego-Rydza do stopnia majora brał udział w wielu bitwach z Ukraińcami, a później z bolszewikami, Wziął udział w wyprawie na Wilno i jako pierwszy wjechał przez Ostrą Bramę do wyzwolonego miasta.
Wiosną 1920 roku brał udział w wyprawie kijowskiej Piłsudskiego, został ciężko ranny w bitwie pod Malinem. Nie opuścił jednak wojska i kazał się zawieźć do zdobytego przez Polaków Kijowa, by tu przeżyć triumfalne wkroczenie wojsk polskich do miasta. Po zwycięstwie nad bolszewikami pod Warszawą został przerzucony na front południowy, gdzie walczył z Armią Konną Budionnego. Brał udział w jej rozgromieniu, wyzwolił znaczne połacie Wołynia. Za udział w walkach został odznaczony czterokrotnie Krzyżem Walecznych i Krzyżem Kawalerskim Virtuti Militari. Piłsudski nazwał go „chlubą armii” i „jednym z najwybitniejszych kawalerzystów świata”.
Na słynnym spotkaniu oficerów z Komendantem w Sulejówku 15 listopada 1925 roku wygłosił pełne oddania wodzowi przemówienie, zadeklarował mu „wierne szable” żołnierzy. Odegrał decydującą rolę w przełomowych dniach zamachu majowego w 1926 roku. Po odmowie złożenia dymisji przez prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i gabinet Wincentego Witosa Piłsudski zaczął się wahać czy użyć siły, aby przejąć władzę. Dreszer właśnie wtedy stanął na czele zbuntowanego wojska i poprowadził je na Warszawę.
Dreszer, znany pod pseudonimem Orlicz, stał się jednym z najbliższych współpracowników Marszałka. Pracował w jego sztabie, później został inspektorem armii, awansował na generała dywizji. Przewodniczył też konduktowi żałobnemu po śmierci Piłsudskiego w Warszawie i Krakowie. W 1936 roku został inspektorem Obrony Powietrznej Państwa. 16 lipca 1936 roku zginął w katastrofie lotniczej pod Orłowem (dzisiejszą dzielnicą Gdyni). Spoczął na cmentarzu wojskowym na Oksywiu w Gdyni. W pogrzebie wzięli m.in. udział prezydent Ignacy Mościcki i marszałek Śmigły-Rydz.
Był jednym z najwybitniejszych w historii mieszkańców Jadowa. Po wyjeździe za młodych lat z Jadowa raczej później tu już nie zaglądał. Bywał natomiast w Radzyminie na uroczystościach rocznicowych „Cudu nad Wisłą”.
24 września 1934 roku Rada Gminy Jadów jednogłośnie uchwaliła nazwę dla tutejszego Rynku. O dziwo nazwa przetrwała przez okres komuny, bo jeden z kacyków partyjnych uzyskał informację podczas wizyty w Jadowie, że Orlicz Dreszer brał udział w Rewolucji Październikowej. Sam pomnik nawiązuje do pomnika generała de Gaulle. Postać Orlicza uchwycono na nim również w marszu.
W pobliżu Jadowa w lesie znajduje się kirkut. Został założony w XIX wieku i zajmuje obszar czworoboku o wymiarach 50 na 150 metrów. Zachowało się około stu nagrobków. W centralnej części nekropolii znajduje się grób około sześciuset Żydów zabitych podczas likwidacji miejscowego getta. Przy szosie jest oznaczenie, od którego odchodzi leśna ścieżka prowadząca do cmentarza.
Niedaleko Jadowa znajduje się miejscowość Mokra Wieś. Warto na chwilę tu się zatrzymać i zrobić zdjęcie stawów (jest też tablica poświęcona temu miejscu). Później poszukajmy obrazu „Staw w Mokrej Wsi” znanego impresjonisty słynącego z pocięcia swego dzieła „Szał” w Zachęcie. Ale o tym już kiedyś pisaliśmy przy okazji postu o pałacu w Chrzęsnem.
Informacje praktyczne:
W pobliżu parku im. Generała Dreszera znajdziecie miejsce do zaparkowania samochodu. Zwiedzenie tego miejsca zajmie kilkanaście minut.
Kirkut żydowski znajduje się w lesie przy drodze z Jadowa do Mokrej Wsi. Miejsce jest oznaczone drogowskazem widocznym na jednym ze zdjęć. Można też tu dojść z Jadowa ok. 3,4 km
Będąc w okolicy warto zajrzeć do pałacu w Chrzęsnem. Jest tam wiele informacji o malarzu Władysławie Podkowińskim oraz izba pamięci poświęcona Cyprianowi Kamilowi Norwidowi.
Stawy w Mokrej Wsi są położone tuż przy głównej drodze, więc odnajdziecie je bez problemu.
Lokalizację miejsc pokazujemy w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróże rodzinne














