Kłodzko – miasto, w którym czas się zatrzymał

grudzień 2025

Wyobraź sobie: stoisz na moście starszym od Kolumba, pod tobą płynie rzeka, która co kilkadziesiąt lat przypomina mieszkańcom, kto tu naprawdę rządzi. Nad tobą wznosi się twierdza tak ogromna, że Prusacy uznali ją za „klucz do Śląska”. A w dole, pod twoimi stopami, ciągnie się labirynt piwnic, w których podobno do dziś słychać kroki bezcielesnych strażników. Witaj w Kłodzku – najpiękniejszym i najbardziej upartym mieście Dolnego Śląska.

Twierdza Kłodzka to nie jest zwykła forteca. To prawdziwy kolos: 7 bastionów, 60 hektarów, kilometry podziemnych korytarzy i fama najdroższego projektu Fryderyka II. Król podobno rzucił na stół 6 milionów talarów i powiedział: „Zróbcie coś, czego nawet Napoleon nie weźmie”.To zrobili, a władca na widok rachunku prawie zemdlał.

W środku zwiedzasz kazamaty, w których więziono m.in. przyszłego króla Francji (tak, tego nieszczęsnego Ludwika XVII). Przewodnicy z lubością opowiadają, jak w 1807 roku twierdza jako jedna z nielicznych w Europie nie poddała się Napoleonowi.

Podczas II wojny światowej twierdzę zamieniono na fabrykę amunicji, a podczas zwiedzania wnętrza możecie zobaczyć jak ją produkowano.

Najlepszy moment? Wejście na taras widokowy o zachodzie słońca – całe Kłodzko leży u twoich stóp jak z klocków Lego, a Góry Stołowe rysują się na horyzoncie niczym z „Władcy Pierścieni”.

Most św. Jana – polski „brat bliźniak” Mostu Karola w Pradze. Zbudowany między 1281–1390 rokiem. Ma 700 lat i wygląda lepiej niż większość z nas po trzydziestce. Sześć barokowych figur (w tym św. Franciszka i św. Jana Nepomucena) patrzy na ciebie z lekką wyższością. Lokalna tradycja mówi, że trzeba rzucić monetę do Młynówki i poprosić Nepomucena o spełnienie marzenia. Jeśli moneta nie utonie, prośba będzie zrealizowana. Podpowiemy, że zawsze tonie, ale dlaczego nie wierzyć? Pomyśleć, że 1997 woda była powyżej tych figur. Ludzie pływali tu pontonami i śpiewali, bo co im zostało.

Podziemna Trasa Turystyczna – miejsce, gdzie boisz się własnego oddechu. Kilometr średniowiecznych piwnic i korytarzy pod rynkiem. Wszędzie ciemno, wilgotno, pachnie historią i… strachem. Przewodnik wyłącza światło na chwilę i opowiada o duchu kata, który podobno wciąż szuka swojej zgubionej głowy. Dzieci piszczą, dorośli udają, że się nie boją. A potem wychodzisz na powierzchnię i doceniasz słońce jak nigdy.

Powódź Tysiąclecia w 1997 miała miejsce kiedy rzeka powiedziała „dość”. W dniu 8 lipca Nysa Kłodzka postanowiła przypomnieć wszystkim, kto tu jest szefem. Woda sięgnęła 8,5 metra w centrum, a do dziś na murach kościoła franciszkanów widać znak „tu byłam i zamiast Tony Halik 🙂…powódź”.

Będąc w sierpniu 2025 ponownie widzieliśmy ślady wizyty „wielkiej wody” w kościele franciszkanów. Tym razem z poprzedniego roku.

Mieszkańcy opowiadają, że helikoptery ratunkowe latały tak nisko, że „można było czytać gazety przez okno”. Miasto odbudowano, ale szacunek do rzeki pozostał. Jeśli usłyszysz od starszego pana „pamiętaj, chłopcze, Nysa zawsze wraca” – uwierz mu.

Jak stare miejsce to i legendy. Kilka z nich poniżej.

Podobno studnia Tumska jest tak głęboka, że gdy budowniczy dokończył robotę, woda wystrzeliła aż do nieba. Opat augustianów zapłacił mu workiem dukatów… i kazał zamknąć studnię, bo „za dużo było tej wody”.

Biała Dama na twierdzy to duch czeskiej księżniczki, która czeka na ukochanego, który nigdy nie wrócił z wojny trzydziestoletniej. Czasem macha do turystów z okna baszty.

Skarb jezuitów jest podobno zakopany gdzieś pod miastem. Co roku ktoś kopie dziurę w ogródku i znajduje… stare butelki po piwie.

Kłodzko było tłem dla filmów historycznych dzięki swoim autentycznym sceneriom. Podczas naszej ostatniej wizyty również mogliśmy się poczuć jak za głębokiego PRL-u lat 50-tych spacerując ulicą, na której właśnie kręcono kolejny film o czasach słusznie minionych.

Kłodzko nie jest miastem, które się „zalicza”. To miasto, które się przeżywa – z zadrapanymi kolanami po zejściu z bastionu, z mokrymi butami po deszczu na moście i z uśmiechem, gdy ktoś na rynku nagle zacznie ci opowiadać, jak w 97 pływał łódką po Rynku. Przyjedź. I daj się porwać. Tylko pamiętaj: Nysa zawsze wraca… ale na razie jest grzeczna.



Informacje praktyczne:

Najlepszy widok na miasto jest z tarasu widokowego Twierdzy albo… dachu hotelu Mercure (wchodzi się przez restaurację, nikt nie goni).

W mieście jest gdzie zjeść, przenocować i zabalować. Jeśli jakaś restauracja, czy hotel chcieliby być wspomniani w tym miejscu to czekamy na reakcję. 🙂

Najlepiej przyjechać w maju–czerwcu albo we wrześniu–październiku. Latem jest pięknie, ale twierdza potrafi być sauną, a zimą – magicznie, ale ślisko jak cholera.

Parkingi dostępne w centrum, ale o miejsce trudno.

Bilet do Twierdzy kosztuje 38 zł (normalny) i 30 zł (ulgowy). Trasa zwiedzania to 1,5 godziny z przewodnikiem. Podziemna trasa z korytarzami kontrminerskimi kosztuje tyle samo i zajmuje również 1,5 godziny. Chętni za dodatkową opłatą mogą wystrzelić z armaty lub wybrać się tam w nocy.

Dla rodzin polecamy spływ pontonowy Przełomem Bardzkim (ok. 50–100 zł/os.). Widzieliśmy w Bardo płynący ponton i przyznajemy, że trochę adrenaliny to daje…

W Kłodzku trzeba spędzić przynajmniej 2 dni. Jeden dzień to grzech i pozostaje niedosyt. Kłodzko nie jest miastem, które się „zalicza”.

Jeśli szukacie w pobliżu luksusowego noclegu z wieloma atrakcjami polecamy Dwór Elizy w uzdrowiskowej miejscowości Długopole Zdrój. Lokalizację obiektów przedstawiamy w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2023 Dziękujemy za wizytę 🙂
Napisz do nas: kontakt@podroze-rodzinne.pl