Odrynki - pustelnia Gabriela
marzec 2023
Kiedyś po powrocie z Podlasia natknęliśmy się na zdjęcia skitu w Odrynkach i żałowaliśmy, że będąc tak blisko przez kilka dni nie zwiedziliśmy tego miejsca. Później niestety przez kilka lat nie było okazji, aby odwiedzić pustelni. W tym czasie był tam jednak syn, który zwiedzał okolicę wspólnie z dziewczyną. Poznał wtedy żyjącego w Odrynkach samotnie archimandrytę Gabriela. Opowiadał o tym jak zostali przez niego ugoszczeni darmową zupą i oprowadzeni po pustelni. Klimat tego miejsca zrobił na nich niesamowite wrażenie. Ciepło i serdeczność przyciągała ludzi i chyba, dlatego odwiedzało to miejsce mnóstwo osób. My też w zeszłym roku mając do dyspozycji niewiele czasu koniecznie chcieliśmy zajechać, choć na godzinkę.
Niestety archimandryta mieszkający samotnie w Odrynkach od 2009 roku zmarł w 2018 w wieku jedynie 59 lat. Ojciec Gabriel był kiedyś przełożonym monastyru w Supraślu. W 2008 roku został wyznaczony do przyjęcia święceń na biskupa gorlickiego. Związany emocjonalnie z podlaską ziemią, odmówił i nie chciał pojechać do Gorlic, a jednocześnie wiedział, że odmowa spowoduje jego degradację w strukturach kościelnych. Przestał pełnić sprawowaną funkcję przeora w monastyrze w Supraślu. Przyjął to z pokorą i zamieszkał w barakowozie w rozlewisku Narwi w Odrynkach. Mieszkał tu bez prądu, bez bieżącej wody, odcięty od cywilizacji.
Po kilku latach dzięki wsparciu mieszkańców okolicznych wsi zbudował drewnianą cerkiew, dom dla mnichów i pomieszczenia gospodarcze. W dniu 5 czerwca 2009 roku w Skicie w Odrynkach odbyło się pierwsze uroczyste nabożeństwo celebrowane przez ks. archim. Gabriela. Pustelnia nie była jednak samotnią. Skit w Odrynkach z miesiąca na miesiąc odwiedzało coraz więcej osób. Nowe zabudowania powstały nie dla niego, ale dla odwiedzających i szukających porady. Ojciec Gabriel cały czas mieszkał w baraku. Serdeczność i otwartość dwa razy spotkała się ze złymi ludźmi. W trakcie prac w grudniu 2011 roku nieznani sprawcy zerwali krzyż z kopuły na bramie wjazdowej do pustelni, zniszczyli należące do niej ule i przecięli kabel agregatu prądotwórczego. W 2016 roku najprawdopodobniej celowo podpalono cerkiew.
„Bagienny biskup” Gabriel jednak nie zmienił swojego postępowania. Nadal chętnie i z życzliwością przyjmował wszystkich i karmił gości ugotowaną przez siebie zupą. Hodował pszczoły, leczył ziołami i szukał kandydatów do życia w pustelni. Żałujemy, że spóźniliśmy się z poznaniem tej niesamowicie gościnnej i otwartej osoby. Mogliśmy jedynie zobaczyć jego grób w skicie w Odrynkach. Pustelnię zamieszkują obecnie zakonnicy z klasztoru w Jabłecznej. Jeden z nich oprowadził nas po pustelni i podzielił się informacjami o historii tego miejsca, o życiu zakonnym i o zmarłym Gabrielu.
Skit w Odrynkach położony jest w dzikiej głuszy wśród szerokich łąk nad rozlewiskami Narwi. Wiosną podczas roztopów otoczony jest wodą i staje się samotną wyspą na rzece. Nad podmokłymi terenami wznosi się 800 metrowa drewniana kładka, która łączy pustelnię ze wsią Odrynki.
Samochodem do skitu Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich można dojechać polną, stosunkowo twardą drogą. Miejsce pustelni nie jest przypadkowe. Według jednego z podań ludowych dawno temu w uroczysku Kudak na Narwią, była pustelnia założona przez mnichów z monasteru prawosławnego w Supraślu. Wszystko zaczęło się od tego, że w 1518 roku księciu Michałowi Wiśniowieckiemu ukazała się tutaj ikona św. Antoniego Kijowsko-Pieczerskiego. Gdy książę zbłądził na tych bagnach, prosił Boga, by pomógł mu się stąd wydostać. Wtedy ukazała mu się ikona św. Antoniego i wskazała drogę. Z wdzięczności za cudowne ocalenie, książę kazał wybudować nad Narwią kaplicę ku czci św. Antoniego Kijowsko-Pieczerskiego”. Być może było to miejsce obecnej pustelni.
Po 500 latach historia powtórzyłaby się, a może jest to prawda? W miejscu budowanych obiektów często przecież wykopywano pozostałości kamiennych fundamentów i stare naczynia.
Informacje praktyczne:
Pod skit można dojechać szutrową drogą samochodem. Jest tam kilka miejsc parkingowych. Zwiedzanie pustelni jest bezpłatne. Oprowadzają mieszkający tam mnisi. Można też dojechać rowerem lub przejść kładką pieszo z sąsiedniej wsi. Oprowadzanie trwa ok. 40 minut.
Lokalizację przedstawiamy
w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróżuj z dziećmi i bez dzieci














