Zamek w Olsztynie pod Częstochową – Orle Gniazdo warte odwiedzenia
listopad 2025
Zamek w Olsztynie to idealne miejsce na jednodniową wycieczkę – łączy historię, piękne widoki i odrobinę magii. W pogodny dzień z wieży widać nawet klasztor na Jasnej Górze! My byliśmy tu dwukrotnie i jak to w życiu – raz świeciło nam słońce, a raz trafiliśmy na bury i szary dzień. Za każdym razem ruiny wyglądały jak z bajki.
Zamek w Olsztynie to miejsce, w którym historia wciąż krzyczy. Wchodzisz na wzgórze, kamienie skrzypią pod butami i nagle – bum! Przed tobą wyrasta potężna, 36-metrowa wieża, która wygląda, jakby ktoś wyrwał ją z „Władcy Pierścieni” i rzucił na Jurę.
Wiatr szumi w dziurach po kulach armatnich, a gdzieś z dołu słychać rzekę Wartę. Jesteś w Olsztynie – jednym z najpiękniejszych Orlich Gniazd, który wciąż żyje, oddycha i… ma swoje sekrety.
Kiedyś tu rządzili królowie i zdrajcy. Z zamkiem związane są takie postaci jak: Wacław II, Jan Muskata, Kazimierz Wielki, Władysław Opolczyk, Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt I Stary (który, zanim został królem, był przez kilka lat starostą olsztyńskim), Zygmunt August czy Maksymilian Habsburg.
Wyobraź sobie rok 1587. Do bramy dobija się armia arcyksięcia Maksymiliana Habsburga. W huku wystrzałów daje się usłyszeć płacz dziecka. To pochwycony przez napastników syn burgrabi olsztyńskiego zamku- Kacpra Karlińskiego. Gdy Polacy zawzięcie bronili się, Maksymilian kazał postawić na pierwszej linii porwane dziecko. Burgrabia Karliński dotrzymując obietnicy danej królowi polskiemu bronił zamku do upadłego. Gdy Austriacy byli już blisko, odpalił lont armatni i obronił zamek. Niestety wśród ciał wrogów znalazł ciało swego dziecka. W rozpaczy po utracie syna zaszył się w pokutnej celi na Jasnej Górze. Podobno dziś w wietrzne wieczory wokół zamku można usłyszeć szloch dziecka…
Sto lat później, w 1656 roku, pojawiają się Szwedzi. Potop. Wysadzają część murów, ale zamek wciąż stoi – dumny i niepokonany. Ostatecznie w końcu w XIX wieku car Aleksander I każe go… rozebrać na cegły do budowy koszar w Częstochowie. I to właśnie dzięki temu dziś chodzimy po prawdziwych ruinach, a nie po disnejowskim pałacu z plastiku.
Na szczyt wieży prowadzi 137 schodów, a na górze? Widok, który zapiera dech: na zachodzie – zarys Jasnej Góry (tak, przy dobrej pogodzie widać Częstochowę), na północy lasy i malownicze skałki, a pod tobą – miasteczko Olsztyn, które wygląda jakby zatrzymało się w XIX wieku.
A jeśli przyjdziesz o zachodzie słońca? Kamień robi się pomarańczowy, a ruiny zaczynają świecić. Ludzie milkną. Nawet dzieci przestają biegać. Magia zaczyna działać i ożywają legendy.
I śnisz o skarbie Władysława Opolczyka (tego od Czarnej Madonny), który podobno ukrył tu tyle złota, że wystarczyłoby na wykupienie pół Polski. Do dziś nikt skarbu nie znalazł, a wyobraźnię pobudza odkryta dopiero w 2019 roku jaskinia ze śladami dawnych neandertalskich mieszkańców. I zaczynasz wierzyć, że zamek posiada podziemne połączenie z klasztorem jasnogórskim, a w podziemnych rzekach pływają złote kaczki.
Kazimierz Wielki kojarzy nam się z siecią murowanych zamków, które po sobie pozostawił w całej Polsce. Król miał jednak swoich przeciwników, a jednego z nich osadził w lochu pod zamkową wieżą w Olsztynie. Był to wielkopolski wojewoda Maćko Borkowic, który wygnany z kraju po 4 latach powrócił i nadal spiskował przeciwko Kazimierzowi. W końcu został schwytany w Kaliszu i skazany na śmierć głodową w lochach zamku olsztyńskiego. Więzień otrzymywał dziennie tylko dzban wody i wiązkę siana. Podobno wytrzymał tak 40 dni, a jego jęki i przekleństwa słychać było w całym zamku. Niektórzy twierdzą też że przywiedziony głodem do szaleństwa zaczął kąsać i pożerać własne ciało. Nie potwierdzona plotka mówiła, że tak sroga kara podyktowana była osobistą zemstą króla za tajemne schadzki Borkowica z królową.
Tak malownicze ruiny nie mogły być pominięte przez filmowców. To tu nakręcono część zdjęć do „Pana Wołodyjowskiego” (1969) i „Ogniem i mieczem” (1999).
Jeśli masz w sobie choć odrobinę dziecka, romantyka albo poszukiwacza przygód – przyjedź, bo zamek w Olsztynie to nie muzeum. To żywa opowieść, która czeka, aż Ty dopiszesz swój rozdział. Do zobaczenia na murach!
Informacje praktyczne:
Zamek można zwiedzać codziennie od godziny 900 do godzin wieczornych. Osoby niepełnosprawne oraz ich opiekunowie są zwolnieni z opłaty za wstęp na teren zamku.
W przypadku grupy zorganizowanej zwiedzającej zamek przewodnicy i opiekunowie takiej grupy są zwolnieni z opłaty za wstęp na teren zamku. Przebywanie na terenie za posiadaniem biletu wstępu na zamek: dorośli: 10,00 zł, młodzież i emeryci : 6.00 zł, a dzieci do 7 lat: wstęp wolny.
Dodatkowa opłata za wstęp na wieżę widokową: dorośli: 8,00 zł, młodzież i emeryci: 5,00 zł.
Zwiedzanie baszty studziennej w okresie jesienno-zimowym (od listopada) tylko w weekendy (sobota, niedziela). Zwiedzanie w pozostałe dni od godziny 9:00 do 17:00. Zwiedzanie baszty z przewodnikiem dla grup powyżej 10 osób w cenie biletu.
Bilety za zwiedzanie odrestaurowanej części zamku tj. baszty studziennej w której znajduje się jaskinia, studnia oraz część muzealna: dorośli: 15,00 zł, młodzież i emeryci 10.00 zł.
Czas zwiedzania ok.45–90 minut.
W sezonie co weekend odbywają się tu turnieje rycerskie – krew leje się tylko na niby, ale emocje prawdziwe.
Warto zajrzeć na sobotnie noce z pochodniami – chodzisz po zamku oświetlonym ogniem, przewodnik opowiada o duchach… ciarki gwarantowane.
Z Częstochowy busem można dojechać za 6 zł – co 30 minut, wysiadasz pod samym wzgórzem.
Jeśli dojedziesz samochodem – czeka na ciebie darmowy parking 300 m od kas (w sezonie często zapełnia się przed 11:00).
W pobliżu jest restauracja „Zamek Olsztyn” – spróbuj pierogów z dziczyzną albo piwa rzemieślniczego „Orle Gniazdo”.
Lokalizację przedstawiamy
w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróżuj z dziećmi i bez dzieci











