Pawłowice, czyli jak ojciec Chełmońskiego został świętym
marzec 2023
Od dawna brakowało czasu, aby opisać jednodniową wycieczkę, którą odbyliśmy po Mazowszu w maju tego roku. Okrężna trasa biegła z Warszawy przez Pawłowice, Niepokalanów, Teresin, Szymanów, Kaski, Guzów i ponownie do Warszawy. Długość ok. 150 kilometrów, a omijając autostrady i drogi szybkiego ruchu jak to mamy w zwyczaju wyszło nam nieco więcej.
O każdym z odwiedzonych miejsc w najbliższych dniach zamieścimy posty, a ciekawostek związanych z tymi miejscowościami jest dużo. Napiszemy choćby o najdłuższym procesie sądowym w historii Rzeczypospolitej i zagadkowym i niewyjaśnionym do dziś morderstwie właściciela pałacu w Teresinie. Poznacie za jaką cenę został kupiony teren na którym wybudowano klasztor w Niepokalanowie. Odpowiemy na pytanie z czym nam się kojarzyło sanktuarium w Szymanowie i przedstawimy zdjęcie „rezydencji” znanego malarza Józefa Chełmońskiego. Przybliżymy bajkowy pałac w Guzowie, a już dziś chcemy Was zaprosić do Pawłowic położonych nieco na północ od Niepokalanowa.
Dlaczego warto tu przyjechać? Przede wszystkim, aby zobaczyć w miejscowym kościele św. Bartłomieja obraz umieszczony na głównym ołtarzu. Obecny kościół murowany został postawiony w miejscu wcześniejszego drewnianego i pochodzi z lat 1802-1805. Jego fundatorem był Józef Rusiecki, miecznik sochaczewski i właściciel Pawłowic. Wiemy o tym dzięki dokumentowi znalezionemu w 1894 roku w kościelnej wieży, którą wówczas poddano gruntownemu remontowi.
W czasie pierwszej wojny światowej kościół uległ znacznym zniszczeniom, a mieszkańców dopadła epidemia cholery. Zmarło wtedy na nią 123 osoby.
Mimo, że zastaliśmy kościół zamknięty to dzięki uprzejmości osób opiekujących się sąsiednim terenem udało się wejść do środka przez drzwi od zakrystii. A wewnątrz zwróciliśmy uwagę na ołtarz główny, który pochodzi z 1810 roku. Rzeźby świętych (prawdopodobnie św. Pawła Apostoła i św. Stanisława, biskupa i męczennika) przedzielone są przedzielone obrazem ukazującym scenę męczeństwa św. Bartłomieja namalowanym w 1905 roku przez Józefa Chełmońskiego. Ciekawostką jest fakt, że malarz nadał świętemu twarz swojego ojca.
Kilkaset metrów od kościoła znajduje się miejscowy cmentarz na którym po prawej stronie od głównego wejścia można odszukać nagrobek w którym jest pochowany ojciec słynnego malarza Józef Adam Chełmoński, który był wójtem Boczek i Serok oraz powstańcem styczniowym. Są tu też pochowani pierwsi franciszkańscy zakonnicy z Niepokalanowa.
W czasach gdy właścicielem Pawłowic był Jan Brzeziński, warszawski lekarz o artystycznych zainteresowaniach ( kolekcjonował sztukę oraz pisał recenzje teatralne) zjeżdżali tu w odwiedziny znani malarze Julian Fałat, Jacek Malczewski i Leon Wyczółkowski. Na polowania przyjeżdżał tu również Henryk Sienkiewicz, a w czasie jednego z nich 14 listopada 1911 roku został lekko raniony śrutem przez innego myśliwego.
Kościół jest położony na wysokim wzgórzu z którego roztacza się szeroki widok. Za kępą drzew widoczną stamtąd przebija się jasny duży budynek. To zrujnowany późno klasycystyczny, piętrowy pałacu z końca XIX wieku wybudowany za czasów Brzezińskich. W latach 70 tych dwudziestego wieku mieściła się tu szkoła, a obecnie jest w rękach prywatnych. Niestety jego stan woła o pomstę do nieba. W niektórych pomieszczeniach sypialnię urządzili sobie bezdomni, a ze ścian wyrwano wszystko łącznie z przewodami elektrycznymi. Czy doczeka lepszych czasów? Oby nie było za późno.
Informacje praktyczne:
Kościół jest zazwyczaj zamknięty. Niestety nie widzieliśmy namiarów, które moglibyśmy Wam podać, aby wcześniej ustalić możliwość zwiedzania.
Na cmentarzu grób ojca Chełmońskiego nie jest dobrze oznakowany, ale powinniście go odnaleźć w pobliżu centralnej alejki.
Ruiny pałacu nie są ogrodzone. Ze względu na ogromną dewastację jeśli ktoś będzie chciał będzie mógł wejść przez opróżnione okiennice. Lokalizację przedstawiamy
w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróże rodzinne












