Przez Rawki do trójstyku na Krzemieńcu

marzec 2024

Jak tylko stopnieją śniegi ciągnie nas do bieszczadzkich połonin. Poniżej opisujemy jedną z kwietniowych wycieczek, którą odbyliśmy kilka lat temu. Nie bylibyśmy sobą nie zaglądając po drodze do ciekawych miejsc, dlatego zajrzeliśmy do zamku w Szydłowcu i kościoła w Cmolasie, ale o tym opowiemy innym razem.

Wyruszyliśmy na kilkudniowy wypad w męskim gronie, pozostawiając żony i córki w domu. Tydzień przed wyjazdem na wabia puściliśmy zapytanie o noclegi w okolicach Wetliny, Cisnej i Ustrzyk Górnych. Każda zwrotna informacja mówiła o pustkach w agroturystycznych gospodarstwach, więc podziękowawszy za odpowiedź postanowiliśmy nie rezerwować kwatery i ruszyć "w ciemno". Ostatecznie zatrzymaliśmy się w Strzebowiskach. Z pod domu roztaczał się piękny widok na bieszczadzkie połoniny.

Rano pozostawiając samochód na Przełęczy Wyżniańskiej ruszyliśmy w stronę Małej i Wielkiej Rawki. Przy schronisku spotkaliśmy grupę młodzieży ciągnącą na kółkach walizki. Za naszych czasów nosiło się plecaki w góry, ale widocznie jesteśmy już dinozaurami...

Oderwani od firmowych i szkolnych biurek, przyzwyczajeni niestety do siedzącego trybu życia wylewaliśmy "ostatnie poty" podchodząc pod strome zbocze Małej Rawki. Mimo tego poczuliśmy to coś, co dają góry…Radość, wolność i poczucie zwycięstwa nad własnymi słabościami.

Kwitując trud wędrówki powiedzeniem znanym z dawnych lat spędzonych na szlaku: "Ku..a bez sensu znowu pod górę" wdrapaliśmy się na szczyt Małej Rawki. Ciepły wiaterek i piękne widoki pozwoliły szybko zapomnieć o niedawnej wspinaczce. Krótki posiłek i droga na Wielką Rawkę. Tym razem już stosunkowo płasko. Na zboczach jeszcze duże płaty śniegu, ale jednak dziwnie wyglądała wśród zieleni tablica informująca o możliwości lawin.

Po wejściu na Wielką Rawkę było w nas jeszcze mnóstwo chęci, aby ruszyć w stronę Krzemieńca i zobaczyć miejsce, gdzie schodzą się granice trzech państw: Polski, Słowacji i Ukrainy.

Pokonaliśmy kolejne "siodełko" i dopiero na szczycie Krzemieńca spotkaliśmy się po raz pierwszy tego dnia z innymi wędrowcami. Po wspólnym odpoczynku ruszyliśmy razem w stronę Ustrzyk Górnych pokonując ponownie siodełko przed Wielką Rawką. Po dotarciu do ustrzyckiej drogi musieliśmy dojść asfaltem do samochodu i to był najmniej przyjemny moment trasy. Dwa mijające nas samochody niestety się nie zatrzymały, a spacer po twardym asfalcie jest nieco uciążliwy.

Następnego dnia pamiętając o "asfaltowej drodze" pomagałem innym turystom pokonać podobną odległość we wnętrzu samochodu. Na busy o tej porze roku trudno liczyć. Wieczorem siedząc w domu przed kominkiem raczyliśmy się whisky, a nasi synowie zmęczeni całodzienną wędrówką... grali w badmintona.



Informacje praktyczne:

Poza sezonem raczej nie ma problemu z noclegiem. Jest dużo wolnych miejsc w gospodarstwach agroturystycznych. Jedynym problem może być chłód i zimno w pokojach, które zaczną być ogrzewane dopiero po naszym przyjeździe.

Trasa wyniosła 12,6 km, a czas przejścia to 4:30 godziny. Suma podejść 788 m, a suma zejść 793 m. Zdobyte 20 punktów GOT. Naszą trasę przedstawiamy w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2023 Dziękujemy za wizytę 🙂
Napisz do nas: kontakt@podroze-rodzinne.pl