Twierdza Srebrna Góra: forteca, która przetrwała wszystko – poza turystami!
styczeń 2026
Wyobraź sobie miejsce, gdzie góry spotykają się z historią, a mury są tak grube, że nawet Napoleon musiał obejść je bokiem. Twierdza Srebrna Góra, położona na Dolnym Śląsku, to nie jakaś tam ruinka – to największa górska forteca w Europie, która od wieków patrzy z góry na wszystkich śmiałków próbujących ją zdobyć.
A my? My ją zdobędziemy... biletem wstępu! Zanurzmy się w tej opowieści z nutką humoru, bo historia bez śmiechu to jak twierdza bez armat – nudna i bezsensowna.
Wszystko zaczęło się w XVIII wieku, kiedy pruski król Fryderyk II Wielki, znany z tego, że bardziej kochał wojnę niż własne psy, postanowił zbudować coś, co zabezpieczy świeżo zdobyty Śląsk przed Austriakami. W latach 1765-1777, pod okiem inżyniera Ludwika Wilhelma Reglera (który pewnie co noc modlił się, by król nie wtrącał się w plany), wzniesiono tę bestię. Koszt? Bagatela 1,7 miliona talarów – za te pieniądze dziś kupiłbyś sobie mały kraj, ale wtedy wystarczało na samowystarczalną twierdzę z magazynami, studniami, szpitalem, piekarnią, browarem (bo żołnierze bez piwa to nie żołnierze) i nawet kaplicą.
Przy budowie twierdzy zatrudniano średnio 4 000 robotników z zachodnich Niemiec i Czech. Okoliczna ludność była zmuszana do pracy przy transporcie i budowie twierdzy.
Fryderyk osobiście nadzorował budowę, zatrzymując się w Srebrnej Górze po manewrach – wyobraź sobie króla w piżamie, sprawdzającego, czy mury są proste!
Twierdza nigdy nie została zdobyta w walce, co jest zabawne, bo w 1807 roku wojska napoleońskie, w tym polskie legiony, oblegały ją z furią. Ale zanim Francuzi zdążyli wystrzelić wszystkie kule, podpisano pokój w Tylży – i po oblężeniu. Napoleon pewnie westchnął: "No cóż, następnym razem".
Później, w XIX wieku, twierdza stała się więzieniem dla buntowników z ruchu "Młodych Niemców" – idealne miejsce na przemyślenia, z widokiem na góry. A w czasie II wojnie światowej? Niemcy urządzili tu Oflag VIII B, karny obóz dla polskich oficerów. Więziono tu ponad 300 osób, w tym kontradmirała Józefa Unruga (dowódcę Obrony Wybrzeża w 1939), komandora Stefana Frankowskiego i generała Tadeusza Piskora.
Do historii przeszła ucieczka dziesięciu oficerów w nocy z 5 na 6 maja 1940 – w tym Jędrzeja Giertycha (dziadka znanego polityka Romana Giertycha) i Michała Niczki. Trzech z nich przedarło się przez pół Europy do Syrii, by walczyć pod Tobrukiem. Pozostali? Schwytani, ale próba godna filmu akcji!
Połowa obozu karnego zniknęła w jedną noc – dla Niemców to był policzek stulecia. Wychodzili w trzech grupach, aby później wspólnie maszerować do Syrii, do polskiego wojska. Grupa Giertycha + dwaj dołączeni (razem 5 osób) szła razem. Dotarli aż do Nysy, ale tam zostali schwytani. Niestety, nie udało im się dotrzeć do Brygady Strzelców Karpackich (jak trzem innym uciekinierom z tej samej nocy, którzy przeszli przez Czechy, Słowację, Węgry, Jugosławię i Turcję, by walczyć pod Tobrukiem).
To była ucieczka godna Hollywood: spryt, solidarność, mokry cement i mapa z gazety. Niestety żaden polski reżyser nie skorzystał z gotowej opowieści napisanej przez życie.
Po wojnie twierdza służyła jako poligon do testów materiałów wybuchowych – bo czemu nie wysadzić czegoś, co i tak jest nie do ruszenia? Dziś to atrakcja turystyczna, gdzie zamiast bomb spadają selfie.
Ostatnio wiele nam mówią o schronach i bezpieczeństwie. Zauważmy więc, że samowystarczalność twierdzy to level expert. W środku było wszystko – od prochowni po warsztaty rzemieślnicze. Żołnierze mogli tu przetrwać oblężenie, popijając piwo z własnego browaru. Żadnych dostaw z Uber Eats!
Donżon, który jest sercem tej bestii to centralna część z czterema bastionami (Miejski, Nowomiejski, Wyższy i Niższy), 120 metrów na 120, z pięciopoziomowymi kazamatami.
Miłośnicy kopania w ziemi powinni wiedzieć, że w okolicy drzemie kopalnia srebra Aurelia, badana przez przedsiębiorcę Jana Duerschlaga. Może tam jest ukryty skarb Fryderyka? Albo po prostu srebro, które dało nazwę miejscowości?
Znani "lokatorzy" kazamatów w Srebrnej Górze to Fritz Reuter (pisarz, który pewnie napisał tu swoje najlepsze wiersze o nudzie) i Wilhelm Wolff (przyjaciel Marksa i Engelsa – marksizm z widokiem na góry?).
Twierdza Srebrna Góra to nie tylko kamienie – to żywa historia z humorem losu. Przyjedź, zwiedź i poczuj się jak król... albo przynajmniej jak uciekinier z obozu. Warto!
Informacje praktyczne:
Ceny biletów i godziny otwarcia na styczeń 2026, ale zawsze sprawdzaj na oficjalnej stronie, bo mogą się zmieniać szybciej niż pogoda w górach.
Godziny otwarcia: od kwietnia do października zazwyczaj od 10:00 do 18:00 (ostatnie wejście ok. 16:30). W lipcu i sierpniu dłużej, do 19:00 w weekendy. Zimą krócej, np. do 17:00. Zwiedzanie tylko z przewodnikiem (trwa ok. 75 min), ale jest też opcja samodzielna na ograniczoną trasę.
Ceny biletów: normalny – ok. 40 zł, ulgowy (dzieci, studenci, seniorzy) – 30 zł. Dzieci do 4 lat gratis. Rezerwuj online, bo w sezonie kolejki dłuższe niż mury twierdzy!
Dojazd z Wrocławia ok. 1,5 godz. autem drogą nr 385. Z Kłodzka – 30 min przez malowniczy Bożków. Komunikacja publiczna ograniczona (PKS do Srebrnej Góry), więc lepiej własnym transportem.
Parking płatny (ok. 10 zł/dzień) na Przełęczy Srebrnogórskiej. Stąd 1 km asfaltowej serpentyny pod górę (15-25 min pieszo). W sezonie kursuje kolejka lub melex za 5 zł. Nie podjeżdżaj pod samą twierdzę – droga zamknięta dla aut, chyba że masz orzeczenie o niepełnosprawności (zgłoś to wcześniej).
Na dole przy parkingu jest bar "Srebrnogórzanka" lub schronisko PTSM im. Stefana Frankowskiego. W twierdzy kawa i przekąski.
Teren zwiedzania nierówny, dużo schodów, podjazdy – nie jest w pełni dostępny dla osób z niepełnosprawnościami. Dla seniorów: spacer pod górę to wyzwanie, weź wygodne buty. Uważaj, aby dzieci nie wspinały się na mury spoglądając na włościa wokół niczym mały Fryderyk.
Lokalizację obiektów przedstawiamy
w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróżuj z dziećmi i bez dzieci























