Szczecin – atrakcje do zobaczenia w jeden dzień
maj 2024
Od lat nie odwiedzaliśmy Szczecina i byliśmy ciekawi zmian, które zauważymy. Zaparkowaliśmy auto bez większych problemów w pobliżu Wałów Chrobrego i ruszyliśmy szlakiem spacerowym oznaczonym na chodnikach, który prowadził nas wzdłuż zabytków i ciekawych miejsc Szczecina. Warto zauważyć, że całodzienny postój kosztował nas połowę tego, co zapłaciliśmy, parkując w pobliżu gdańskiej starówki.
Pętla tzw. „Miejskiego szlaku turystycznego” liczyła 7 kilometrów, a przed każdym z 42 obiektów znaleźliśmy opis informujący nas o historii tego miejsca. Czerwona linia (wcale nie tak „cienka” 🙂) prowadziła nas „za rączkę”, wijąc się czasami i skręcając w zakamarki, do których pewnie normalnie byśmy nie zajrzeli.
Jednym z przystanków był zamek Książąt Pomorskich znajdujący się na naturalnym wyniesieniu terenu na lewym brzegu Odry, w pobliżu jej ujścia do jeziora Dąbie. Mimo tego, że we wnętrzach zamkowych niewiele się zachowało, to warto tam zajrzeć ze względu na ciekawą interaktywną formułę zwiedzania oraz postać „czarownicy” Sydonii von Borck.
W środku znajdziemy mnóstwo ciekawych wystaw i informacji o historii miasta. Ciekawy efekt osiągnięto poprzez umieszczenie gazet z każdego powojennego roku z nagłówkami i informacjami dotyczącymi najważniejszych wydarzeń danego czasu. Innym zmuszającym do aktywności pomysłem są tablice uzupełniane przez zwiedzających z zapisami o tym, czego brakuje w Szczecinie.
Interesującą koncepcją było umieszczenie nakładających się aktualnych, powojennych i przedwojennych zdjęć znanych miejsc Szczecina. Na zamku znajdziemy też wiele ciekawych zdjęć z ważnych wydarzeń, które działy się tu podczas strajków w czasach komunistycznych.
Z zamkiem związana jest postać księcia Bogusława X zwanego Wielkim, który nadał Szczecinowi rangę stolicy księstwa, obierając szczeciński zamek za swą główną siedzibę. Jego wesele z Anną Jagiellonką, córką polskiego króla Kazimierza Jagiellończyka, które miało miejsce w 1491 roku, odbywało się najprawdopodobniej w wielkiej sali na parterze.
Szczęśliwe małżeństwo Bogusława i Anny (Anna urodziła ośmioro dzieci) zapewniło Gryfitom długie panowanie na Pomorzu. Przed zamkiem upamiętnia to współczesny pomnik książęcej pary autorstwa szczecińskich rzeźbiarek Leonii Chmielnik i Anny Paszkiewicz (1974).
W zamku można odnaleźć salę poświęconą najsłynniejszej pomorskiej czarownicy. Sydonia von Borck uważała się za najpiękniejszą kobietę na Pomorzu, a pochodziła z pomorskiego rodu, którego członkowie odgrywali znaczące role na dworach kolejno panujących Gryfitów. Młoda Sydonia podczas pobytu w domu księcia Filipa I rozkochała w sobie księcia Ernesta Ludwika, który obiecał się z nią ożenić. Do małżeństwa nie doszło, a książę poślubił Zofię Jadwigę, księżniczkę brunszwicką. Rozżalona Sydonia rzuciła klątwę na ród Gryfitów, przepowiadając rychłe wymarcie dynastii. Gdy kolejni książęta faktycznie zaczęli umierać, a w Europę zaczęło się polowanie na czarownice, słowa Sydonii spowodowały, że została oskarżona o śmierć następców rodu. Jako że była skonfliktowana ze swoją rodziną i procesowała się z nią o spadek, bracia umieścili niepokorną siostrę w Marianowie, gdzie znajdował się dom dla bogatych i niepokornych szlachcianek.
Sydonia często doprowadzała do konfliktów z innymi mieszkankami domu w Marianowie, a jej zainteresowanie zielarstwem i leczenie za pomocą wszelakich mikstur w połączeniu z rzuconą klątwą i bojem o spadek przyczyniło się do jej aresztowania w 1619 roku. Świadkowie zeznawali przeciwko niej, a Sydonia na skutek tortur przyznała się do czarów. Skazano ja na karę śmierci przez ścięcie (była „czarownicą” szlacheckiego pochodzenia), a następnie jej szczątki spalono. Wyrok wykonano w sierpniu 1620 roku. Pochowano ją na cmentarzu dla biedoty. Siedemnaście lat później zmarł bezpotomnie ostatni Gryfita, Bogusław XIV.
Warto zwrócić uwagę na odmienność Szczecina od innych miast „odzyskanych”, np. Wrocławia, czy Gdańska.
Konferencja w Jałcie w lutym 1945 ze względu na zapis, że zachodnia granica Polski będzie biegła „wzdłuż Odry i Nysy”, spowodowała, że Szczecin miał być podzielony. Prawy brzeg, czyli Dąbie, miał pozostać przy Polsce, a lewy znaleźć się w sowieckiej strefie okupacyjnej w Niemczech.
Już w kwietniu 1945 Stalin próbował modyfikować ten zapis umowy jałtańskiej i chciał, aby cały Szczecin znalazł się w Polsce. Oczywiście miał w tym własny interes. Port szczeciński znalazłby się wtedy poza kontrolą aliantów zachodnich, a Sowieci mogliby bezkarnie wywozić zdobycze wojenne.
30 kwietnia 1945 roku Polacy pod kierownictwem Piotra Zaremby próbowali opanować Szczecin, ale po protestach aliantów 19 maja opuścili miasto. Ponownie próbowali przejąć miasto w czerwcu i ponownie bez efektu. Dopiero 5 lipca Zaremba przejął miasto od Niemców, a nie od sowieckiego komendanta.
Szczecin był enklawą w sowieckiej strefie okupacyjnej. Aby dostać się do niego, należało wysiąść w Dąbiu i piechotą przejść przez strefę kontrolowaną przez Sowietów do polskiego Szczecina od ulicy Mieszka I. Wyjechać można było mostem pontonowym w okolicy Kołbaskowa. Dopiero 5 października wytyczono granicę na zachód od miasta.
Strach i niepewność co do dalszych losów Szczecina powodowały, że najazd osadników był tu niewielki. Pod koniec 1945 roku forsowano pomysł, aby Szczecin był miejscem osiedlenia polskich obywateli pochodzenia żydowskiego. Stąd duża społeczność żydowska na Niebuszewie.
Początkowo przyjeżdżali tu Polacy z Centralnej Polski, a od 1946 roku coraz więcej wypędzonych z Kresów. W strukturze ludności nie przekroczyli oni jednak nigdy 25%. Aż 66% mieszkańców stanowili Wielkopolanie i pogorzelcy z Warszawy. Jako ciekawostkę warto dodać, że w czasie uroczystości o nazwie „Trzymamy straż nad Odrą” w czerwcu 1946 gwizdami powitano Bolesława Bieruta, a owacją Stanisława Mikołajczyka.
W 1946 roku otwarto w Szczecinie Akademię Handlową i Szkołę Inżynierską. Układ zgorzelecki z 1950 roku wspominał o granicy państwa na zachód od Szczecina, ale pozostawiał zapis o granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Fatalnie rozegrano też sprawę wymiany terenów w okolicach Świnoujścia. W wyniku tej zmiany utracono na rzecz Niemców tor wodny, kotwicowisko i część Bałtyku.
Kolejnym przystankiem na „czerwonej” trasie spacerowej, który chcemy Wam przybliżyć, jest kościół farny św. Jana Chrzciciela. Starania o świątynię katolicką były prowadzone przez proboszcza Paula Bautza w XIX wieku. Po licznych rozmowach i pismach (choćby do cesarza Niemiec) udało się ustalić wielkość obszaru, na którym miał stanąć kościół. Wybudowano go w latach 1888-1890. Był to jedyny kościół katolicki w protestanckim Szczecinie. Autorem projektu był architekt Engelbert Seibertz z Berlina. W parafii część wiernych stanowili Polacy, a do 1914 roku opiekował się nimi polski wikariusz, ksiądz Wojdas. Co czwartą niedzielę odbywały się tu nabożeństwa po polsku.
W czasie II wojny światowej przeciw szczecińskim katolikom gestapo zorganizowało akcję „Fall Stettin”. Rozpowszechniano wieści o tym, że księża na wieży kościoła zainstalowali tajną radiostację, za pomocą której przekazywali do Londynu informacje. Wieczorem 4 lutego 1943 roku o godz. 23.00 przed plebanię zajechały dwa samochody ciężarowe z 16 funkcjonariuszami gestapo. Aresztowano księży, siostry zakonne oraz 40 osób cywilnych. Uwięzionych przesłuchiwano i torturowano w szczecińskiej siedzibie gestapo, a później oskarżono o zorganizowanie siatki szpiegowskiej. Księża C. Lampert, H. Simoleit i F. Lorenz skazani zostali na karę śmierci, a wyrok przez ścięcie wykonano 13 listopada 1944 roku.
Naloty alianckie w 1944 roku doprowadziły do pożaru dachu kościoła oraz wieży i dzwonnicy. Po wojnie kościół odbudowano, lecz pierwotną formę hełmu wieży przywrócono świątyni dopiero w latach osiemdziesiątych. Jak wygląda wnętrze, możecie obejrzeć na naszych zdjęciach.
Innym kościołem umieszczonym na trasie spaceru jest bazylika pw św. Jakuba Apostoła znajdująca się w pobliżu Bulwarów Szczecińskich, naprzeciwko hotelu Campanile.
Początki katedry to rok 1187! Stał tu wtedy drewniany kościół ufundowany przez mieszczanina bamberskiego Beringera. W pierwszej połowie XIII wieku rozpoczęto budowę murowanej świątyni. Prawdopodobnie w krypcie grobowej w pobliżu ołtarza pochowano księcia Bogusława II (1 luty 1220 lub 1221(?)) i jego żonę Mirosławę (pomiędzy rokiem 1234 a 1240).
W 1534 roku świątynia przeszła w ręce protestantów. Później przebudowano kościół w okresie baroku, a stosunkowo niedawno (w 2008 roku) przebudowano wieżę i umieszczono w niej punkty widokowe. Po odbudowie katedra mierzy ponad 110 metrów i jest drugim pod względem wysokości budynkiem w Szczecinie oraz drugą co do wysokości świątynią w Polsce, zaraz po bazylice w Licheniu.
Ciekawa jest historia największego dzwonu („wielkiego”), uszkodzonego podczas oblężenia w 1659 roku. Został on przetopiony na zlecenie kościoła w lipcu 1669 roku przez ludwisarza Lorentza (Wawrzyńca) Köckeritza za pieniądze przekazane przez króla szwedzkiego Karola XI. Stąd jego nazwa „DN. CAROLO XI”. Był to czwarty w kolejności w historii kościoła św. Jakuba odlew tego dzwonu. Później odlewano dzwon jeszcze raz. Po odlewie ważył on 5,7 tony. W czasie II wojny światowej dzwon ten został zabezpieczony we wnętrzu północnej wieży i przetrwał zniszczenie kościoła w czasie nalotu w nocy z 16 na 17 sierpnia 1944 r.
W katedrze znajduje się aż 19 kaplic. Są kaplice poświęcone Ludziom Morza, Sybirakom, św. Maksymilianowi Kolbe, Armii Krajowej, Powstańcom Warszawy czy Kolejarzom.
Wzdłuż trasy spaceru możecie zobaczyć nowoczesny budynek Filharmonii Szczecińskiej. Nam się nie podobał, ale może będziecie mieli inne wrażenia.
Jeden z pomników, który mijamy na trasie, stał przed wojną we Lwowie. To pomnik poety Kornela Ujejskiego, który powstał już w 1901, a po wojnie trafił na Pomorze.
Szczecin to ciekawe miasto, które zamierzamy lepiej poznać podczas dłuższego pobytu, bo jeden dzień to stanowczo za mało, aby obejrzeć jego wszystkie atrakcje.
Informacje praktyczne:
W Szczecinie wyznaczone są strefy płatnego parkowania. W strefie żółtej i czerwonej opłaty są naliczane w dni powszednie od 8:00 do 17:00. W strefach zamieszkania Stare Miasto i Stare Miasto Podzamcze opłaty obowiązują przez cały tydzień w godzinach 8:00-22:00. Samochód można też zostawić na bezpłatnym parkingu P+R i skorzystać z dojazdu do centrum komunikacją miejską.
Zamek Książąt Pomorskich można zwiedzać siedem dni w tygodniu od 10:00 do 18:00. Bilet łączony na wystawy i wieżę dzwonów kosztuje 15 zł (ulgowy 10 zł).
Podróżuj z dziećmi i bez dzieci


















