Tułowice – „leśny” pałac i fabryka porcelany
kwiecień 2026
Tułowice to miejsce, gdzie historia szlacheckich rodów miesza się z zapachem igliwia i dźwiękiem piły łańcuchowej.
Jeśli szukasz spokojnego zakątka na Opolszczyźnie i chcesz uniknąć tłumów turystów to trafiłeś idealnie. Oto Zespół Pałacowo-Parkowy w Tułowicach, serce Technikum Leśnego i jeden z najciekawszych „internatów” w Polsce.
Korzenie Tułowic sięgają średniowiecza, kiedy to w okolicy stała obronna strażnica lub zamek. Prawdziwy rozkwit rezydencji zaczął się jednak w XIX wieku. Klasycystyczny pałac powstał około 1824 roku dzięki inicjatywie Ludwika (Louisa) Praschmy, który rozbudował starszą budowlę.
Rodzina Praschmów zostawiła po sobie nie tylko elegancką siedzibę, ale też impuls do rozwoju lokalnego przemysłu. Największy wpływ na obecny wygląd pałacu mieli jednak von Frankenbergowie-Ludwigsdorf. W 1835 roku majątek wrócił do tej rodziny. Hrabia Ernst von Frankenberg-Ludwigsdorf urządził wnętrza z typowym dla myśliwych przepychem. Na ścianach pojawiły się trofea i broń. We wnętrzach postawiono greckie i włoskie wazony, a nawet egipskie posągi.
Syn Ernsta, Fryderyk (Fred) von Frankenberg w latach 1879–1889 zlecił przebudowę według projektu wrocławskiego architekta Carla Lüdeckego. Pałac zyskał wtedy neorenesansowy charakter, który do dziś dodaje mu majestatu.
Frankenbergowie najwyraźniej lubili łączyć arystokratyczny styl życia z biznesem. Ernst założył w Tułowicach fabrykę porcelany – tę samą, która później pod marką Schlegelmilch zdobyła światową sławę. Jeśli pałac w Tułowicach można nazwać arystokratyczną głową, to dawna fabryka porcelany jest jego pracowitym, porcelanowym sercem. I to serce bije nadal.Obecnie jednak fabryka zamiast eksportować filiżanki do USA, eksponuje je w muzeum, które otwarto w kwietniu 2024 roku po dziewięcioletniej renowacji.
To nie jest nudne skansenowe miejsce z „proszę nie dotykać”. To żywa, pachnąca gliną perełka, gdzie kruche cacka opowiadają o tym, jak hrabiowie Frankenbergowie i turyngijscy przemysłowcy Schlegelmilchowie zrobili z Tułowic (wtedy Tillowitz) jeden z największych ośrodków porcelany na Śląsku.
Zaczęło się wszystko w 1811 roku, gdy hrabia Carl Johann Praschma (właściciel pałacu) założył w przypałacowych budynkach pierwszą fabrykę fajansu. Lokalna glina, rzemieślnicy z Prószkowa i wizja hrabiego okazały się przepisem na sukces.
W 1842 roku zakład trafił w ręce Ernsta von Frankenberga-Ludwigsdorf. Frankenbergowie unowocześnili wszystko. Wprowadzili produkcję czarnego fajansu (hit tamtych czasów), a później porcelany. Hrabia Fryderyk (Fred) dzierżawił zakład różnym osobom, ale nikt nie zrobił z niego prawdziwego hitu. Prawdziwy boom przyszedł dopiero w 1889 roku. Hrabia sprzedał fabrykę przedkładając miłość do łowów i polowań nad talerze i wazy, a kupił ją przybyły z Turyngii Erhard Schlegelmilch (syn Reinholda, założyciela słynnej fabryki w Suhl).
Niestety, losy rodu Frankenbergów nie były tak bajkowe. Konrad von Frankenberg (syn Fryderyka) zmarł bezpotomnie w 1939 roku, a wcześniej jego majątek częściowo skonfiskowano za to, że był w opozycji do Hitlera. W czasie II wojny światowej pałac służył jako szpital wojskowy (najpierw niemiecki, potem radziecki).
Erhard Schlegelmilch w 1904 wybudował nową, nowoczesną fabrykę przy linii kolejowej Opole–Nysa. Powstała marka R.S. Tillowitz (później RS Prussia / RS Germany) – jedna z największych fabryk porcelany na Śląsku przed 1945 rokiem.
Wyroby w stylu secesji, art nouveau i art deco szły głównie za ocean – aż 80% produkcji trafiało do USA! Amerykanie kochali ten przepych: złocone brzegi, kwiatowe motywy, delikatność. Na giełdach antykwarycznych do dziś za jeden talerz z tułowickim znakiem płaci się tysiące dolarów. Fabryka dała pracę setkom ludzi, a Tułowice rozrosły się. Powstało wtedy osiedle robotnicze „Pekin”, kamienica dla kadry, szkoła, kościół ewangelicki i nawet szpitalik. Schlegelmilchowie dbali o pracowników, bo wiedzieli, że bez rąk do pracy nie będzie porcelany.
Wojna i powojenna rzeczywistość zmieniły wszystko. Po 1945 roku zakład upaństwowiono, w 1951 przekształcono w Zakłady Porcelitu Stołowego „Tułowice” (porcelana była za droga, więc skupili się na tanim porcelicie). Działał on do 2001 roku, a potem upadłość i pustka. Budynki niszczały… aż do 2015 roku, kiedy Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska wzięła je pod swoje skrzydła. Powstało muzeum, które naprawdę warto zobaczyć.
Z kolei pałac z otaczającym go parkiem po wojnie trafił pod opiekę Nadleśnictwa Tułowice. W 1949 roku w pałacu i zamku (część kompleksu) powstał Państwowy Leśny Ośrodek Szkoleniowy. Szkolono tu drwali, podleśniczych, leśniczych i innych specjalistów. W sumie było to kilka tysięcy osób. W 1959 roku ośrodek przekształcono w Państwową Leśną Szkołę Techniczną, a od 1962 roku działa tu Technikum Leśne – pięcioletnia szkoła dla absolwentów podstawówki.
Podczas naszego spaceru wokół pałacu natknęliśmy się na jednego z dawnych absolwentów, który z rozrzewnieniem wspominał dawne czasy spędzone tu w szkole. Pałac w czasie jego nauki pełnił rolę internatu i częściowo budynku dydaktycznego. W zamku mieściły się sale lekcyjne, biblioteka i gabinety specjalistyczne Dzięki absolwentowi mogliśmy się dowiedzieć jakie drzewa nas otaczają. Miło posłuchać człowieka, który opowiada z pasją o przyrodzie. Nauka zdecydowanie nie poszła w las 🙂.
Do dziś w pałacu jest internat dla uczniów Zespołu Szkół w Tułowicach (Technikum Leśne + LO o profilu wojskowym), a lekcje odbywają się w sąsiednich budynkach. Szkoła ma świetne wyniki. Regularnie plasuje się wysoko w rankingach „Perspektyw”, a absolwenci zdobywają nagrody na olimpiadach leśnych, zawodach drwali czy biegach na orientację.
O konkretnych „gwiazdach” wśród dawnych uczniów nie ma głośnych historii celebryckich, ale spotykają się oni regularnie, wspominając „Darz Bór!” i praktyki w lesie. Absolwenci Technikum Leśnego w Tułowicach to nie gwiazdy Instagrama, tylko ludzie, którzy potrafią odróżnić świerk od jodły w ciemnym lesie, obsadzić hektar młodnika i jeszcze zagrać na rogu myśliwskim. I właśnie dzięki nim lasy na Opolszczyźnie (i nie tylko) są w dobrych rękach.
Pałac żyje leśnym rytmem. Budynek jest w bardzo dobrym stanie. Wnętrza służą jako internat, więc zwiedzanie środka jest możliwe tylko okazjonalnie (np. podczas dni otwartych szkoły, jubileuszy czy wydarzeń specjalnych). Za to park pałacowy jest ogólnodostępny i naprawdę warto tam wejść. Ma ponad 6 ha, piękny starodrzew (w tym egzotyczne gatunki jak sośnica japońska), zadbane alejki i spokojną atmosferę. To efekt pracy pokoleń uczniów-techników leśników – praktyczna lekcja dendrologii na świeżym powietrzu.
Przyjedź, pospaceruj po parku, zrób zdjęcie z herbem Frankenbergów i posłuchaj, jak wiatr szumi w drzewach posadzonych przez przyszłych strażników lasu. Darz Bór i do zobaczenia w Tułowicach! Jak ci się poszczęści spotkasz absolwenta, który wprowadzi cię w dawną atmosferę tego miejsca.
Informacje praktyczne:
Adres pałacu i szkoły to ul. Zamkowa. Przy kompleksie szkolnym jest dostępny bezpłatny parking, choć w dni nauki może być ciasno. Lepiej przyjechać poza godzinami lekcyjnymi (po 15.00) lub w weekend.
Zwiedzanie z zewnątrz i park jest zawsze dostępne i darmowe. Wnętrza pałacu – tylko okazjonalnie (do sprawdzenia na stronie szkoły lub w biurze gminy). Kilka pokoi w pałacu jest wydzielonych na hotel. Można zapytać o nocleg, jeśli planujesz dłuższy pobyt.
Muzeum Porcelany Śląskiej w Tułowicach (ul. Porcelanowa 2E) zwiedza się ok. 60 minut wyłącznie z przewodnikiem (start co pełną godzinę), a w tle gra muzyka z epoki – secesja, art deco, modernizm. Są też warsztaty dekorowania porcelany (malowanie w opolskim wzorze, stemple, pędzle) – idealne dla rodzin, dzieci i grup. Na miejscu działa kawiarnia (kawa + ciasto = obowiązkowe) i sklepik z pamiątkami, biżuterią z potłuczonej porcelany oraz okazjonalnymi aukcjami zabytkowych eksponatów. Godziny otwarcia: wtorek–niedziela 10:00–18:00 (ostatnie wejście o 17:00). Poniedziałki nieczynne. Bilet normalny 42 zł, senior 37 zł (dodatkowa zniżka z Karty Seniora), ulgowy (dzieci i młodzież do 16 lat) 33 zł, grupy powyżej 10 os. – 38 zł. Grupy zorganizowane konieczna rezerwacja (max 20 osób jednorazowo). Parking bezpłatny jest przy stacji PKP (ok. 150 m od muzeum).
Do Tułowic można dojechać z Opola -ok. 25 km. Dobry dojazd drogą wojewódzką, łatwy dla rowerzystów (asfaltowa droga do pałacu).
Zwiedzanie Tułowic koniecznie powinno się połączyć z odwiedzeniem zamku w Niemodlinie położonego zaledwie 8 km stąd.
W Puszczy Niemodlińskiej wytyczono 9 oznakowanych tras turystycznych.
Lokalizację przedstawiamy
w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróżuj z dziećmi i bez dzieci








