Wojsławice – kraina Jakuba Wędrowycza i zapomnianych wąwozów

lipiec 2026

Wojsławice to niewielka miejscowość w województwie lubelskim, w powiecie chełmskim, która dla większości Polaków kojarzy się przede wszystkim z postacią Jakuba Wędrowycza, legendarnego wiejskiego egzorcysty, bimbrownika i pogromcy wszelkich sił nieczystych stworzonego przez Andrzeja Pilipiuka.

Wybór Wojsławic na miejsce akcji powieści nie był przypadkowy, bo pradziadek pisarza Jan (Iwan) Pilipiuk, który był carskim żandarmem w Zamościu, zdezerterował i stanął na czele buntu chłopskiego właśnie w Wojsławicach.

Ale Wojsławice to nie tylko literatura, to także miejsce z bogatą, wielowiekową historią, malowniczymi krajobrazami Roztocza Wschodniego i autentycznym klimatem polskiej prowincji.

Pierwsze wzmianki o Wojsławicach pochodzą z początku XV wieku. Nazwa miejscowości wywodzi się prawdopodobnie od imienia Wojsław. Osada otrzymała prawa miejskie w 1442 roku z nadania Władysława Jagiełły, choć przez wieki status miasta przeplatał się z wiejskim.

W historii regionu zaznaczyli się m.in. właściciele ziemscy oraz burzliwe wydarzenia XVII–XVIII wieku (potop szwedzki, wojny kozackie). W XIX i XX wieku Wojsławice były typowym miasteczkiem wielokulturowym – mieszkali tu Polacy, Żydzi, Rusini i Niemcy. Po II wojnie światowej utraciły prawa miejskie i stały się gminą wiejską. Dziś liczą około 1400 mieszkańców i są spokojną, zieloną okolicą idealną na weekendowy wypad.

Dla fanów fantastyki Wojsławice to prawdziwa mekka. Andrzej Pilipiuk uczynił tę okolicę (a konkretnie Stary Majdan koło Wojsławic) miejscem zamieszkania Jakuba Wędrowycza. W książkach z cyklu Kroniki Jakuba Wędrowycza miasteczko i okolice tętnią życiem – pełno tu demonów, wampirów, kosmitów i lokalnych dziwaków, a wszystko opisane z ogromnym poczuciem humoru i miłością do lubelskiej prowincji.

W Wojsławicach odbywają się Dni Jakuba Wędrowycza – coroczne święto ze spotkaniami autorskimi z Pilipiukiem, prelekcjami, konkursami i zabawami. Istnieje nawet pomnik Jakuba Wędrowycza, a fani mogą ruszyć szlakiem śladami Jakuba – odwiedzić miejsca opisane w książkach, takie jak: Dom Ekonoma, Rynek, lokalne knajpy i okolice Starego Majdanu.

Pilipiuk doskonale oddaje specyfikę regionu – od wąwozów, przez bimbrownie, po lokalne legendy.

Wojsławice i gmina kuszą przede wszystkim spokojem i przyrodą. W okolicy jest ponad 50 naturalnych źródeł. Wąwozy lessowe (debry) to jedna z największych atrakcji. Malownicze, głębokie parowy o długości nawet 1,5–2 km i głębokości kilkunastu metrów ze ścieżkami edukacyjnymi zachęcają do spacerów. Najładniejsze znajdują się w Starym Majdanie i Majdanie Ostrowskim.

W Wojsławicach zajrzyjcie do Kościóła św. Michała Archanioła —to zabytkowa świątynia z ciekawym wnętrzem i na rynek z dawną zabudową, który zachował klimat do dziś. Odnajdziecie też ślady żydowskiej i prawosławnej historii (dawna synagoga, cmentarze).

Jest tu też pomnik Tadeusza Kościuszki. Powstał w 1917 roku w specyficznych okolicznościach historycznych. Przed I wojną światową na centralnym placu (rynku) Wojsławic stał pomnik cara Aleksandra II. Był to typowy carski monument z popiersiem władcy (rosyjscy zaborcy stawiali takie pomniki, by podkreślić „zasługi” cara dla chłopów po uwłaszczeniu). W 1917 roku, po wycofaniu się wojsk rosyjskich („Moskali wyrzuconych za Bug”), lokalna społeczność obaliła pomnik cara. Popiersie cara wrzucono do błota na rynku, a w tym samym roku (w setną rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki – zmarł 15 października 1817 r.) mieszkańcy Wojsławic ufundowali nowy pomnik – ku czci polskiego bohatera narodowego.

Ciekawostką jest to, że cokół pomnika Kościuszki wykorzystano z resztek pomnika cara. W fundament wmurowano popiersie (lub nawet tułów) Aleksandra II – do góry nogami, a całość przykryto tynkiem. Dzięki temu „car leży głową w dół” pod stopami Kościuszki – był to celowy, symboliczny gest upokorzenia zaborcy.

Wojsławice nie są typowym „hitowym” celem turystycznym i właśnie w tym tkwi ich największy urok. To miejsce, w którym czas płynie wolniej, a lokalne opowieści mieszają się z literacką fikcją tworząc niepowtarzalną atmosferę.

Jeśli lubicie ciszę, przyrodę lessowych wąwozów i odrobinę diabelskiego humoru Andrzeja Pilipiuka – koniecznie zaplanujcie wypad do Wojsławic. Tu diabeł naprawdę mówi dobranoc… a Jakub Wędrowycz – „dzień dobry, sąsiedzie”. „Mijaj, bracie, Wojsławice, bo tam siedzą Wędrowycze…” – jak mawiają w okolicy. Albo właśnie odwrotnie – warto się zatrzymać.



Informacje praktyczne:

Wojsławice leżą około 30–35 km na południe od Chełma i 80–90 km od Lublina. Najwygodniej dojechać samochodem (drogi wojewódzkie). Komunikacja publiczna jest ograniczona.

GOK (Gminne Centrum Kultury, Sportu i Turystyki) w Wojsławicach mieści się w dawnej synagodze (Izba Tradycji Ziemi Wojsławickiej) i nie ma stałych godzin otwarcia dla zwiedzających. Umawianie po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym: (82) 56 69 153. Godziny pracy samego GCKSiT: poniedziałek – piątek: 9:00 – 17:00. My mogliśmy zobaczyć wystawę dzięki uprzejmości pani sprzątającej obiekt.

W okolicy są dostępne kwatery agroturystyczne, pokoje gościnne i niewielkie pensjonaty. W samym centrum działa kilka barów i restauracji oferujących kuchnię regionalną (pierogi, barszcz, potrawy z kaszą i mięsem).

Najlepszym terminem na odwiedziny jest wiosna (kwitnące sady i wąwozy) oraz jesień (kolory lessowych zboczy). Latem (w lipcu) warto połączyć wizytę z Dniami Jakuba Wędrowycza.

Warto ze sobą mieć dobre buty do spacerów po wąwozach (czasami błotnisto), repelent na komary (teren wilgotny) oraz książkę Pilipiuka, która czytana na miejscu nabiera zupełnie innego uroku.

Lokalizację obiektów przedstawiamy w linku oraz na mapie zamieszczonej poniżej.

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2023 Dziękujemy za wizytę 🙂
Napisz do nas: kontakt@podroze-rodzinne.pl