Pałac, w którym Gombrowicz dojrzewał do „Ferdydurke” – czyli muzeum we Wsoli
marzec 2026
Niedawno na stronie zamieszczaliśmy quiz "literacki" dotyczący różnych miejsc na mapie Polski, które są związane z pisarzami. Nie było w nim pytania dotyczącego Wsoli i związanego z nią Witolda Gombrowicza. A każdy miłośnik czytelnictwa powinien je zobaczyć.
Jeśli lubisz literacki absurd to wyobraź sobie elegancki neoklasycystyczny pałac, wokół park, a w środku – duch pisarza, który zamiast „dorosnąć” jak należy, wolał drwić z form, konwenansów i całej tej prowincjonalnej powagi. Witaj we Wsoli!
Tu nie zwiedzasz kolejnego nudnego muzeum – tu wchodzisz prosto w świat Witolda Gombrowicza, gdzie wszystko jest trochę na opak. Czy jesteś gotowy na dawkę ironii, dymu z papierosów i genialnych anegdot? No to ruszamy!
Kim był ten gość? Przedstawiamy krótką, ale soczystą biografię. Witold Marian Gombrowicz urodził się 4 sierpnia 1904 roku w Małoszycach jako najmłodszy z czwórki rodzeństwa w ziemiańskiej rodzinie. Dzieciństwo na prowincji, potem Warszawa, gimnazjum (gdzie był obiektem żartów kolegów), studia prawnicze (bo „najwygodniejszy wydział dla leniów”).
Gombrowicz zadebiutował w 1933 roku mając 29 lat
Co łączy Witolda Gombrowicza ze Wsolą? Otóż Gombrowicz od 1924 roku regularnie tu przyjeżdżał do brata Jerzego i bratowej Aleksandry. Pałac stał się jego drugim domem aż do 1939 roku. Tu przygotowywał się do egzaminów, grał w tenisa, odpoczywał… no i pisał. Nocami, oczywiście. Służba widziała tylko dym z papierosów i stosy papierów. Wspominali później „panicz dużo spał i dużo palił”. A on w tym czasie dojrzewał do „Ferdydurke”!
Pierwszą miłością Witolda była sąsiadka Krystyna Janowska z Bartodziej. W jej majątku doznał największego upokorzenia. Mając 29 lat Gombrowicz wydał debiutancki tomik „Pamiętnik z okresu dojrzewania” (1933). Recenzje były w większości negatywne, a najbardziej bolesna scena rozegrała się we dworze rodzinnym Janowskich – jego sympatii. Gombrowicz opisał to wydarzenie w Dzienniku (tom 1953–1956). Po wydaniu książki został tam zaproszony, ale zamiast rozmowy o literaturze gospodarze i goście publicznie go upokorzyli. Potraktowali go jak niedojrzałego chłopca, wyśmiewając wydany tomik, a wykorzystali do tego słynną, miażdżącą recenzję Juliusza Kadena-Bandrowskiego. Kaden-Bandrowski był wówczas bardzo wpływowym krytykiem i autorytetem literackim. Zamiast traktować tytuł jako świadomy zabieg artystyczny i ironiczny, przypiął go do samego Gombrowicza, sugerując, że to nie tylko tytuł tomu, ale stan umysłowy i literacka niedojrzałość samego pisarza. Wyszydził debiut, a tytułu tomu użył do kpin pisząc: „no tak, prawdziwy pamiętnik z okresu dojrzewania”. Ta recenzja stała się pretekstem do publicznego ośmieszenia młodego pisarza w ziemiańskim towarzystwie.
To właśnie to doświadczenie i lekceważenie przez radomskich ziemian stało się paliwem dla „Ferdydurke”. Gombrowicz nie znosił Radomia, ale Wsolę wspominał z sentymentem do końca życia. W 1938 roku Witold spędził tu sylwestra, a w następnym roku wyjechał do Argentyny, a Jerzy trafił do obozu internowania.
W 1939 Gombrowicz na statku „Chrobry” wyjechał na wakacje do Argentyny, a wyszło z tego 23 lata emigracji. Trzy dni po przybyciu statku do Buenos Aires został podpisany pakt Ribbentrop-Mołotow i wszystko wskazywało, że wojna jest nieuchronna. Dwa dni później „Chrobry” wypływał z portu, ale Gombrowicz nie wsiadł na pokład. Pozostał w Ameryce Południowej. Tam napisał „Trans-Atlantyk”, „Pornografię” i prowadził swój słynny „Dziennik” – pełen ironii, filozofii i autoironicznego humoru. Jego twórczość (z „Ferdydurke” na czele) do dziś rozwala schematy.
Brat Witolda Jerzy, właściciel Wsoli, był oficerem Wojska Polskiego i brał udział w kampanii wrześniowej. Po klęsce kampanii przekroczył granicę Rumunii i trafił do obozu internowania. W 1940 lub 1941 wrócił do Polski, a po wojnie zamieszkał we Wsoli, gdzie zmarł w 1971 roku.
Drugi brat Witolda – Janusz, był właścicielem majątku w Potoczku w świętokrzyskim. Również brał udział w kampanii wrześniowej, a w czasie okupacji niemieckiej podczas nocnego napadu na dwór w Potoczku zastrzelił jednego z napastników (prawdopodobnie bandytów lub partyzantów rabunkowych). To zmusiło całą rodzinę do ucieczki do Warszawy. Janusz wraz z synem Józefem brał udział w Powstaniu Warszawskim i trafił do niewoli niemieckiej. Obydwaj zostali deportowani do Auschwitz, a następnie do Mauthausen (lub podobozu Gusen). Przeżyli obozy koncentracyjne, a po wojnie Janusz wrócił do Polski. W okresie stalinowskim został aresztowany przez UB, osądzony i skazany (w procesie politycznym związanym z AK lub ziemiaństwem). Ostatecznie uniewinniono go i zrehabilitowano. Później mieszkał głównie we Wsoli i w okolicy Kielc. Zmarł w 1968 roku i został pochowany na cmentarzu w Przybysławicach (obok ojca Jana Onufrego).
Syn Józef po wojnie pozostał na Zachodzie (we Francji) i pracował w przemyśle chemicznym. Z dziećmi nie mówił po polsku.
Siostra Witolda Irena Gombrowicz (zwana Reną, 1899–1961) była starsza od niego o 5 lat. Nigdy nie wyszła za mąż, uznawana za „starą pannę” i dewotkę była w rzeczywistości silną, niezależną kobietą. Udzielała się społecznie, pisała (była autorką artykułów, sztuk teatralnych, wierszy). Brała udział w wojnie polsko-bolszewickiej w służbie pomocniczej lub sanitarnej, a w czasie II wojny światowej opiekowała się schorowaną matką Antoniną (Marcelą) Gombrowiczową (zmarła w 1959). Rena przeżyła okupację w Polsce, podobnie jak Janusz uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim, a po wojnie mieszkała z matką w Kielcach lub okolicy. Zmarła w 1961 roku w Radomiu, a została pochowana na starym cmentarzu w Kielcach (w grobowcu rodzinnym).
Neoklasycystyczny pałac we Wsoli zbudował w 1914 roku fiński architekt August Furuhjelm dla Jakuba Grobickiego. W 1924 roku obiekt trafił w ręce rodziny Gombrowiczów (Aleksandra kupiła go formalnie w 1929 od ciotki). W czasie II wojny światowej pałac przejęli Niemcy, a rodzina nigdy tu nie wróciła. Po wojnie był tu komisariat milicji, dom pomocy, a później doprowadzono budynek do totalnej ruiny. W 2005 roku kupił go samorząd Mazowsza, odrestaurował (kosztem 6,5 mln zł!) i w 2009 otworzył tu Muzeum Witolda Gombrowicza (oddział Muzeum Literatury). Dziś trwa rozbudowa o nowe pawilony. Byliśmy tu dwukrotnie, a podczas jednej z wizyt trafiliśmy na koncert, który odbywał się w przestrzeni okalającej pałac.
W muzeum jest stała ekspozycja „JA, Gombrowicz”. To pięć sal opartych na biografii pisarza, kawiarnia „Ferdydurke” – dawny pokój Witolda (okno zachowane!), Sala polska, hol z przedmiotami osobistymi (walizka z 30 lat emigracji, okulary, fajki, krawaty, pióra), Sala argentyńsko-europejska, „czyStelnia” – możesz przeglądać książki, siąść w zabytkowym fotelu od Rity Gombrowicz albo… wejść do starej wanny rodziny (przywiezionej z Francji!). Na półpiętrze stoi ostatnia maszyna do pisania podarowana przez Ritę.
Rita Labrosse pojawiła się w życiu Gombrowicza w 1964 roku. To jedyny długotrwały i „normalny” związek w jego życiu (ślub w 1968). Sam mówił o „nawróceniu” po 25 latach dominacji relacji męskich. Wcześniej sypiał zarówno z kobietami, jak i mężczyznami, ale relacje z mężczyznami były w okresie argentyńskim liczniejsze i intensywniejsze. Gombrowicz pisał Kotowi Jeleńskiemu, że nazywanie go homoseksualistą to „duże uproszczenie”; uważał się za pisarza „uniwersalnego”. Publiczne okazywanie uczuć przez pary homoseksualne budziło w nim obrzydzenie.
Pierwsze spotkanie z Ritą miało miejsce w maju 1964 roku w opactwie Royaumont pod Paryżem. Był to ośrodek dla artystów i intelektualistów w trudnej sytuacji finansowej. Gombrowicz (wówczas 60-letni, chory na astmę, po wyjściu ze szpitala, tułający się po Francji po opuszczeniu Argentyny) przebywał tam jako gość, a Rita (29-letnia) pracowała tam dorywczo jako telefonistka, jednocześnie studiując.Ślub wzięli na pół roku przed śmiercią pisarza. Witol zmarł w 1969 w Vence we Francji,
Wracając do Wsoli…
Wokół pałacu roztacza się piękny park – idealny na spacer po lekturze „Dziennika”. Jest tam też szachownica. Gombrowicz pewnie by skomentował: „Forma? Jaka forma?!”
Wsola to nie tylko muzeum – to miejsce, gdzie Gombrowicz nadal „nie pozwala dorosnąć”. Przyjedź, usiądź w jego fotelu, przeczytaj fragment „Ferdydurke” i poczuj, jak forma pęka ze śmiechu. Obiecuję: wyjdziesz lżejszy o kilka konwenansów i z uśmiechem. Do zobaczenia we Wsoli – tam, gdzie literatura spotyka się z życiem (i z dymem papierosowym)!
Informacje praktyczne:
Adres muzeum: ul. Witolda Gombrowicza 1, Wsola, 26-660 Jedlińsk (10 km od Radomia, 90 km od Warszawy, przy trasie S7/DK7 Warszawa–Kraków). Z „siódemki” trzeba zjechać na Radom–Michałów.
Na miejscu jest duży, darmowy parking bezpośrednio przy pałacu w parku. Miejsca są zawsze!
Godziny otwarcia (aktualne na 2026): sezon letni (1 kwietnia – 31 października): wtorek–niedziela 10:00–17:00 (poniedziałek nieczynny), sezon zimowy (1 listopada – 31 marca): wtorek–piątek i niedziela 10:00–17:00 (poniedziałek i sobota nieczynne).
Bilety (od lutego 2025): normalny: 15 zł, ulgowy: 8 zł (szkoła, studenci, emeryci), grupa >10 osób: 8 zł/osobę. W niedziele zwiedzanie bezpłatne (od października 2025)
Przewodnik: opłata 50 zł. Wstęp dla dzieci do 7 lat – gratis.
Lokalizację muzeum pokazujemy w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej.
Podróże rodzinne












