Ukraina przed wojną

sierpień 2023

Zaczytując się ku pokrzepieniu serc w powieściach Henryka Sienkiewicza postanowiłem sprawdzić jak wyglądają miejsca, w których żyli Wołodyjowski, Zagłoba, Skrzetuski, Jarema Wiśniowiecki i inni bohaterowie "Trylogii".

Początek trasy to Lwów. Mając porównanie jak wyglądał dwadzieścia lat temu mogłem ocenić zmiany. Najbardziej widoczne były na Cmentarzu Orląt Lwowskich. Wrażenie zrobił ogrom pracy wykonanej, aby z rozjeżdżonego ciężarówkami placu zrobić miejsce, które w godny sposób czci pamięć młodych obrońców Lwowa. Mogiły, w których są pochowani trzynasto-czternastoletni młodzi chłopcy odznaczeni Krzyżem Virtuti Militari wywołują mimowolne skojarzenia z Powstaniem Warszawskim. Podstawowa różnica jest taka, że o tym drugim wydarzeniu wiemy wiele, a o tamtym prawie nic.

Później przyszedł czas na krótki spacer po lwowskiej starówce. Bazar książek przy pomniku "Drukarza" z przedwojennymi egzemplarzami "Gazety Lwowskiej", ciekawy pomnik Ignacego Łukasiewicza, pomnik Nikifora, Adama Mickiewicza i mnóstwo pięknych, lecz zaniedbanych kamienic.

Kolejny dzień to wyjazd do Krzemieńca, miejsca urodzenia Juliusza Słowackiego. Muzeum poety w dworku, w którym mieszkał, liceum- w którym nauczał jego ojciec, kościół w którym był chrzczony i wykonana z charakterystycznym zaśpiewem przez 14 letniego chłopca (Polaka mieszkającego w Krzemieńcu) recytacja wiersza "Z pamiętnika Zofii Bobrówny". Zapietamy przygnębiające wrażenie, jakie sprawiła rudera, w której mieści się szkółka niedzielna dla polskich dzieci.

W Krzemieńcu jeszcze spojrzenie na ruiny zamku leżącego na wzgórzu Bony i przyszedł czas na wycieczkę statkiem po Dniestrze. Przepiękne brzegi, które miękko zbiegają do wody, aby za moment stromym zboczem wznosić się kilkadziesiąt metrów nad lustrem wody. Widoki podobne jak w norweskich fiordach, choć temperatura powietrza skrajnie odmienna. Później wizyta w jaskiniach wydrążonych przez mnichów w skale i wyjazd do Ławry Poczajowskiej, jednego z największych ukraińskich sanktuariów. Tu nie zazdrościłem kobietom, które w okropnym upale zmuszone były wdziać długie czarne spódnice, a głowy przed słońcem ukryć w chusty.

Odwiedziliśmy jeszcze to, co pozostało z zamku w Skale Podolskiej, malowniczo położonego na wzgórzu wzdłuż rzeki Zbrucz, na której kiedyś była granica ze Związkiem Radzieckim. Przez rzekę w czasach wielkiego głodu próbowali się przedostać na polską stronę zdesperowani obywatele Kraju Rad. Tym dramatyczniej, że goniły ich strzały sowieckich żołnierzy.

Kolejne znane z powieści miejsca to Kamieniec Podolski, gdzie wg Sienkiewicza zginął wysadzając zamek pułkownik Wołodyjowski. W rzeczywistości zamek wysadził Ketling, który jako jedyny nie chciał się poddać, a odłamek z wybuchu śmiertelnie ranił "Małego Rycerza". Jego pomnik stoi nieopodal zamku. Obok znajduje się najdalej na wschód wysunięty kościół rzymsko-katolicki. Zdziwienie budzi stojący obok minaret z ...figurą Matki Boskiej na swoim szczycie. Budowla pozostała po rozejmie z Turkami, którzy opuszczając miasto zagwarantowali sobie w pakcie jego nietykalność. Chrześcijanie wykorzystali budowlę jako pomnik.

Dowiedzieliśmy się, że osławiony "Hajduczek", który w filmie o „Małym Rycerzu” wzbudzał sympatię, jako odważny podlotek, w rzeczywistości był już doświadczoną matroną, która miała przed Wołodyjowskim czterech mężów, a po nim jeszcze jednego.

Położenie Kamieńca Podolskiego otoczonego, jak pętlą rzeką Smotrycz żłobiącą wysokie kaniony robi niesamowite wrażenie. Zamek stojący w wejściu do tej pętli łączy ze starówką most (zbudowany przez Turków), który ma tą samą rzekę z dwóch stron. Most łączy zamek z miastem, ale woda pod nim nie przepływa.

Wieczorem zwracają uwagę lduzie siedzący w mieszkaniach przy świeczkach i nieoświetlone ulice i chodniki. Ze względu na oszczędności energetyczne wieczorny spacer po mieście powinien się odbywać z latarkami. Panująca ciemność (jedynie zamek w pełnym świetle) i rozkradzione studzienki kanalizacyjne mogą być przyczyną niebezpiecznego wypadku podczas wędrówki.

Kolejne dni to siedziba rodu Wiśniowieckich z ich rodowym pałacem – Wiśniowiec oraz Zbaraż, z którego skutecznie wydostawał się z okrążenia Skrzetuski. Ta ostatnia twierdza na łamach powieści wzbudzała zdecydowanie potężniejsze wrażenie niż jej obecna postać.

Następny przystanek to uzdrowisko Jaremcze z uliczką pełną straganów przypominającą drogę do Gubałówki. Odwiedziliśmy również Czortków z ruinami zamku, zamek Olesko należący kiedyś do rodu Sobieskich i miejsce, które zupełnie zaskoczyło- Czerniowce. Przepiękne odnowione kamienice, śliczne deptaki i ...wszechobecne ulice i plakaty Stefana Bandery i Szuchewycza. Wysławiane osoby, które odpowiadają za rzeź Polaków na Wołyniu to dla nas smutny widok. Szczególnie, że do dziś nie pozwolono na ekshumację zamordowanych przez UPA ofiar i ich godny pochówek. A mija już osiemdziesiąt lat od tego ludobójstwa. Czy kiedykolwiek się to zmieni?

Kolejne miasto na naszej trasie to Iwano-Frankowsk (dawniej Stanisławów) z zadbaną starówką, przypominające nieco miejscowości położone po zachodniej stronie Bugu.

Następny punkt podróży to Drohobycz znany z powiedzenia "ręka, noga, mózg na ścianie". Te elementy faktycznie są wymurowane w ścianie kościoła (przedstawiliśmy to na jednym ze zdjęć). To miasto, w którym tworzył Bruno Szulc. Śladów po tym znanym autorze znaleźliśmy jednak niewiele.

Wszędzie gdzie się zatrzymywał się polski autokar, jak spod ziemi wyrastali Polacy lub dzieci, którzy w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób próbowali zarobić parę groszy.

Niesamowite wrażenie tworzy twierdza w Chocimiu leżąca na urwistym brzegu Dniestru. Potężna forteca Wydawała się być nie do zdobycia w dawnych czasach. Walczyło tam dwóch naszych hetmanów.

Jednym z punktów wycieczki było uzdrowisko Truskawiec z nietypowym pomnikiem Mickiewicza. Nie wiem czy widzieliście kiedyś zdjęcia z twarzą poety ukrytą pod brodą? Inny element, który zapamiętamy z tego zdroju to przeraźliwie śmierdzące (bardziej od uzdrowiskowej wody o nazwie Naftusia) toalety.

Dotarliśmy też do Okopów Świętej Trójcy między Zbruczem a Dniestrem, gdzie kiedyś sięgały kresy Rzeczypospolitej, a teraz kupowaliśmy gruszki i jabłka od córki byłego żołnierza polskiej strażnicy płynnie mówiącej w naszym ojczystym języku.

Byliśmy też w Kołomyi z Muzeum Huculszczyzny, w którym znajdują się przepiękne przedmioty rzeźbione przez Hucułów, Innym obiektem wartym odwiedzenia w tej miejscowości jest Muzeum Pisanek. Zapamiętaliśmy, że te "prawdziwe pisanki" się nie tłuką. Nazwa miejscowości wywodzi się podobno od mycia kół z błota w wozach, które jechały na targ do miasta i miały za sobą przeprawę przez błotniste bezdroża.

Później wróciliśmy do Lwowa. Zwiedziliśmy Cmentarz Łyczakowski z przepięknymi pomnikami i grobami znanych Polaków (Maria Konopnicka, Stefan Banach, Gabriela Zapolska) oraz pięknie odrestaurowaną operę.

Oglądaliśmy panoramę miasta ze wzgórza zamkowego u stóp wieży telewizyjnej i wróciliśmy do Polski. Po drodze na granicy jedynie sześć godzin stania w oczekiwaniu na odprawę…

Opis powyżej to telegraficzny zapis naszej wycieczki po Ukrainie z 2010 roku. Po powrocie zapadła wtedy decyzja, że pojedziemy ponownie samochodem. Tym razem aż na Krym. Drogi na Ukrainie były faktycznie dziurawe, ale hotele zaskoczyły na plus, a oszczędzając pieniędze można byłoby się rozbić na dziko wzdłuż Dniestru. Stało się inaczej. Wybuchła wojna i niestety nie zdążyliśmy, a teraz pewnie długo nie będzie takiej możliwości.



Informacje praktyczne:

Większość odwiedzonych miejsc znajdziecie na naszych zdjęciach powyżej.Przypominamu, że to opis naszej wycieczki z 2010 roku. Naszą przybliżoną trasę i odwiedzone miejsca pokazujemy w linku oraz na mapie zamieszczonej niżej. W rzeczywistości było ich więcej. Staraliśmy się je wymienić w tekście. Ze względu na to, że obecnie Ukraina nie jest miejscem, które odwiedza się turystycznie nie zamieszczamy innych praktycznych informacji.